Puls Lewantu – twoje źródło wiedzy o Bliskim Wschodzie

Blog poświęcony szeroko rozumianej tematyce Bliskiego Wschodu. Polityka, gospodarka, historia, społeczeństwo.

Est. 2018

Znów gorąco w Afganistanie. Syn “Lwa Pandższiru” rozpoczyna wiosenną ofensywę wymierzoną w talibów

by | May 11, 2022 | Afganistan i 40 lat wojny, Bliski Wschód, Q | 0 comments


W piątek, 6 maja, siły Narodowego Frontu Oporu (NRF), na czele którego stoi Ahmad Massoud, zaatakowały posterunki talibów w trzech różnych dystryktach w dolinie Pandższiru. Następnego dnia, NRF poinformowało, że z rozkazu Massouda, rozpoczęto wiosenną ofensywę, której celem jest wyparcie talibów nie tylko z Pandższiru, ale z całego północnego Afganistanu. Informacje jakimi dysponujemy sugerują, że wojska NRF odniosły kilka lokalnych sukcesów. Talibowie ściągnęli do Pandższiru liczne posiłki i przeprowadzili falę aresztowań na północy Afganistanu. Nie byli jednak w stanie ani zapobiec kolejnym atakom NRF ani zadać ludziom Massouda jakichś znaczących strat. Niepotwierdzone informacje sugerują, że w ostatnich tygodniach bojownicy NRF-u otrzymali wsparcie wojskowe z zagranicy i to z dość niespodziewanego kierunku.

Czym jest NRF i kim jest Massoud Junior?

Gdy 15 sierpnia talibowie wkroczyli do Kabulu, resztki sił pro-rządowych schroniły się w dolinie Pandższiru, położonej na północ od Afgańskiej stolicy. Wśród uciekinierów znalazł się wiceprezydent Amrullah Saleh oraz Ahmad Massoud.

Jeszcze 16 sierpnia w Pandższirze powołano do życia Narodowy Front Oporu (NRF), który zapowiedział kontynuowanie walki z talibami do czasu wyzwolenia Afganistanu. Na czele NRF-u stanął Ahmad Massoud (ur. 1989), syn legendarnego Ahmada Szacha Massouda (1953-2001). Massoud senior zyskał sławę jeszcze w latach 80., gdy – podczas radzieckiej interwencji w Afganistanie – stanął na czele jednego z oddziałów mudżahedinów i odniósł wiele zwycięstw nad wojskami radzieckimi w rodzimej dolinie Pandższiru, za co nadano mu przydomek “Lew Pandższiru”. W latach 90. Massoud – jako jeden z przywódców tzw. Sojuszu Północnego – odegrał kluczową rolę w walce z talibami. Ostatecznie Lew Pandższiru nie doczekał amerykańskiej interwencji i upadku talibów, ginąć w zamachu bombowym na dwa dni przed atakiem na World Trade Center. Mimo, że od jego śmierci minęło już ponad 20 lat Ahmad Szach Massouda nadal cieszy się ogromnym szacunkiem wśród Afgańczyków (zwłaszcza tych z północy), którzy uważają go za bohatera narodowego.

Stająć na czele NRF-u, Massoud Junior, miał stać się “twarzą” nowego ruchu oporu, a pamięć o jego ojcu na Zachodzie (zwłaszcza we Francji i USA) miała zagwarantować NRF zagraniczne wsparcie. Wkrótce po powstaniu NRF, Massoud napisał kilka listów listów otwartych proszących Zachód o pomoc wojskową, które opublikował m.in. Washington Post. Wykorzystując swoje kontakty we Francji, Massoud próbował uzyskać także wsparcie od prezydenta Macrona. Ostatecznie jednak wszystkie te zabiegi zakończyły się fiaskiem.

Na nic zdała się także obecność w Pandższirze Amrullaha Saleha, samozwańczego prezydenta “wolnego Afganistanu”. Saleh był wiceprezydentem w administracji Aszrafa Ghaniego. Gdy prezydent Ghani uciekł z Kabulu do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Saleh ogłosił, że przejmuje stanowisko prezydenta Afganistanu.

Ahmad Massoud Junior, syn Ahmada Szacha Massouda (“Lwa Pandższiru”)

Ostatni bastion

Nic też dziwnego, że gdy talibowie przystąpili 1 września do szturmu na dolinę Pandższiru, ludzie Massouda nie mieli większych szans żeby ich zatrzymać. Po kilkunastu dniach walki, talibowie przejęli kontrolę nad wszystkimi większymi miejscowościami Pandższiru. Mimo zadania dużych strat wojskom Massouda, talibowie nie byli w stanie całkowicie rozbić sił ruchu oporu – niedobitki sił Massouda schroniły się w trudno dostępnym górzystym terenie, podobnie jak robili to żołnierze Massouda Seniora, gdy w latach 80. armia radziecka przeprowadzała kolejne akcje pacyfikacyjne w Pandższirze.

Talibom nie udało się także zatrzymać ani Massouda Juniora ani Amrullaha Saleha. Gdy talibowie zaczęli zbliżać się do Bazaraku (stolica Pandższiru), helikopter, który wystartował z miejscowego stadionu, ewakuował obu mężczyzn do Tadżykistanu (rodzina Massouda, podobnie jak większość mieszkańców Pandższiru, to etniczni Tadżycy).

Członkowie NRF-u podczas walk o dolinę Pandższiru w sierpniu 2021 r., na drugim tle flaga Sojuszu Północnego

Długa zima

Po ewakuacji do Tadżykistanu, Massoud nie zrezygnował z pomysłu walki przeciwko talibom. W odezwie wydanej do swoich zwolenników zapowiedział, że pójdzie śladami ojca i wyzwoli północ Afganistanu. Jego bojownicy, którzy pozostali w Pandższirze wykazali się podobnym stopniem determinacji. Przez całą zimę pojawiały się informacje o niedobitkach “armii Massouda”, które ukrywają się w górach Pandższiru i wyczekują wiosny, która – już tradycyjne – jest utożsamiana w Afganistanie z okresem kampanii wojskowych. Prawdziwość plotek o ludziach Massouda, grasujących w dolinie, potwierdzały też raporty o kolejnych oddziałach talibów, wyprawianych w góry Pandższiru.

Członkowie NRF zimą w górach Pandższiru

Jednocześnie przez całą zimę talibowie prowadzili intensywne rozmowy z emisariuszami samego Massouda i Jamiat-e Islami.

Jamiat to partia polityczna założona w latach 70. przez Burhanuddina Rabbaniego (prezydent Afganistanu w latach 1992-1996). W przeszłości z Jamiat był związany m.in. ojciec młodego Massouda. Do Jamiat należą głównie, Tadżycy, ale nie tylko. Przed upadkiem Kabulu, Jamiat pozostawała jedną z najważniejszych sił politycznych na północy kraju. Istnieją teorie, że wierchuszka Jamiat zawarła tajne porozumienie z talibami – watażkowie związani z Jamiat mieli zachować bierność wobec oddziałów talibów wkraczających do północnych prowincji, za co talibowie (już po przejęciu władzy w Afganistanie) mieli podzielić się władzą z politykami Jamiatu.

Mimo, że rozmowy z Jamiat toczyły się przez całą zimę i to na różnych szczeblach, talibowie nie osiągnęli żadnego porozumienia z Jamiatem.

Fiaskiem zakończyły się także tajne rozmowy z Massoudem. W styczniu, dzięki mediacjom Irańczyków, w Teheranie odbyło się kilka tajnych spotkań między Massoudem a talibami. Jednak żadne z nich nie przyniosło porozumienia.

Rozmowy z Jamiatem i Massoudem najprawdopodobniej są powiązane. Biorąc pod uwagę, że Massoud Senior był członkiem Jamiat, a w szeregi samego NRF wstąpiło wielu członków Jamiatu, należy uznać, że istnieje nić porozumienia między Massoudem a Rabbanim (liderem Jamiatu). Niewykluczone nawet, że Massoud Junior jest tylko „twarzą” NRF, a samym ruchem oporu faktycznie kieruje Jamiat.

Długo wyczekiwana wiosna

Gdy zimą talibowie nie osiągnęli porozumienia ani z Jamiat ani z samym Massoudem, stało się jasne, że na wiosnę na północy Afganistanu znowu wybuchną walki.

Wiosenna ofensywa rozpoczęła się w nocy z 6 na 7 maja, gdy ludzie Massouda zaatakowali kilkanaście posterunków talibów rozrzuconych po całej dolinie Pandższiru. Następnego dnia NRF oficjalnie ogłosiło rozpoczęcie ofensywy. Za broń chwycili też rebelianci w innych północnych prowincjach, m.in. w Tachar i Baghlan.

Następnego dnia nad ranem, dowódca talibskich sił bezpieczeństwa w dolinie Pandższiru, Atiqullah Sediqi, przystąpił do kontrofensywy. Talibowie zaczęli przeczesywać miasteczka Pandższiru w poszukiwaniu członków ruchu oporu. Tych, których uznano za związanych z NRF rozstrzelano na miejscu, a ich domy spalono. Innych wzięto do niewoli jako zakładników. W obawie przed represjami, część mieszkańców Pandższiru uciekła w góry, do ludzi Masssouda.

Metody Sediqiego nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. W następnych dniach, rebelianci z NRF atakowali kolejne posterunki talibów. Szybko sytuacja pogorszyła się na tyle, że Kabul zdecydował o skierowaniu do Pandższiru dodatkowych jednostek. Do Bazarak – stolicy prowincji – przysłano nawet kilka śmigłowców, aby zapewnić talibom możliwość szybszego przerzucania posiłków do posterunków atakowanych przez NRF.

Mimo przewagi liczebnej, talibom nie udało się rozbić żadnego z oddziałów Massouda, które dzięki mobilności i dobrej znajomości terenu, atakują tylko tam gdzie są pewni zwycięstwa i wycofują się zanim talibowie są w stanie ściągnąć wsparcie.

Pojawiły się także pierwsze raporty mówiące o przechodzeniu talibów na stronę NRF. Chodzi mianowicie o rodowitych mieszkańców Pandższiru, którzy po przejęciu kontroli nad doliną przez talibów, przysięgli im wierność, w zamian otrzymując stanowiska w lokalnej administracji lub służbach porządkowych. Przykładem są tutaj oddziały lokalnej policji, które zaczęły dezerterować do ludzi Massouda.

Akty dezercji wywołały obawy talibów przed wybuchem zakrojonego na szeroką skalę powstania zbrojonego na północy kraju. Z tego powodu rozpoczęto prewencyjne aresztowania osób, co do których lojalności nie można było być pewnym. W ten sposób m.in. kilku uzbeckich dowódców z prowincji Samangan trafiło do talibskich więzień.

Śmigłowce talibów w Pandższirze. Brak lotniska w dolinie i bardzo górzysty teren utrudniają operowanie śmigłowcami, które są zmuszone lądować na drogach lub na stadionie miejskim w Bazaraku

Lwiątko Pandższiru pokazuje pazury

Na ten moment, gdy piszę ten tekst (11.05.) w Pandższirze i okolicznych prowincjach, nadal trwają walki. Straty obu stron nie są znane. Z północy Afganistanu docierają do nas tylko strzępy informacji – najczęściej są to przekazy słowne, zdjęć i filmów jest bardzo mało ze względu na ograniczony dostęp do internetu w Pandższirze. Z tych skąpych informacji można jednak wywnioskować, że straty talibów to co najmniej kilkudziesięciu zabitych. Straty NRF-u są znacznie niższe i najprawdopodobniej nie przekraczają kilku zabitych.

Wiosenna ofensywa NRF nie oznacza wcale, że na północy Afganistanu wybuchnie zaraz powstanie, które wypędzi z tych terenów talibów. Z obecnych walk w dolinie Pandższiru i okolicy możemy wyciągnąć jednak kilka ciekawych wniosków:

  1. W zeszłym roku talibom nie udało się rozbić wojsk Massouda. Wycofawszy się w górzysty teren i poboczne doliny, NRF było w stanie przeorganizować swoje siły, przetrwać zimę i rozpocząć zakrojone na stosunkowo szeroką skalę działania zaczepne. To duży sukces, bo wiele osób uważało, że NRF nie będzie w stanie przetrwać zimy w Pandższirze, a niedobitki ludzi Massouda zostaną szybko wyłapane przez talibów;
  2. Lojalność lokalnych mieszkańców północy Afganistanu wobec talibów jest mocno ograniczona. Talibowie ani nie mogą na nich do końca polegać, ani im zbytnio nie ufają. Przy pierwszej lepszej okazji, oddziały policji, złożone z miejscowych mężczyzn, poddają się i przechodzą na stronę Massouda;
  3. Ludzie z NRF są obecni nie tylko w Pandższirze, ale mogą posiadać rozległe kontakty na całej północy Afganistanu. Świadczy o tym fakt, że w tym czasie posterunki talibów zostały zaatakowane nie tylko w Pandższirze, ale także w położonych dalej na północ prowincjach Tachar i Baghlan.
  4. Brak porozumienia z Massoudem i Jamiat był błędem.
Członkowie NRF-u wiosną 2022 r.

Zagrożony tron

Talibowie stoją przed ogromnym dylematem. Po przejęciu władzy w sierpniu 2021 r., nie udało im się osiągnąć żądnych większych sukcesów – ani na arenie międzynarodowej ani krajowej.

Żaden kraj nie uznał oficjalnie rządu talibów za legalnych władców Afganistanu. Co prawda Pakistan, Chiny czy Rosja utrzymały swoje ambasady w Kabulu, jednak nie ma mowy o oficjalnym uznaniu dla talibskich władz. Podobnie sprawa wygląda w ONZ-ie, gdzie Afganistan nadal reprezentują ludzie nominowani na swoje stanowiska jeszcze przez pro-amerykańskiego prezydenta Ghaniego.

Talibom nie udało się także odblokować ok. 7 mld dolarów z rezerw finansowych Banku Centralnego Afganistanu, które przechowywane są w USA. W zasadzie te pieniądze już przepadły, bo w lutym 2022 r. prezydent Biden zdecydował o zarekwirowaniu tych pieniędzy – 3,5 mld dolarów ma być przeznaczone na pomoc humanitarną dla Afganistanu, a drugie tyle na odszkodowania dla rodzin ofiar zamachu na WTC. Mimo spekulacji, że Chiny mogą zaproponować duże pożyczki finansowe talibom, nic takiego nie nastąpiło, a Pekin ograniczył się tylko do drobnej pomocy humanitarnej – we wrześniu 2021 r. Chińczycy obiecali Afganistanowi ok. 32 mln dolarów pomocy humanitarnej (dla skali w okresie sierpień 2021 – marzec 2022 r. pomoc humanitarna Ameryki wyniosła 720 mln dolarów).

Tymczasem Afganistanie potrzebuje zagranicznej pomocy finansowej. Według szacunków Banku Światowego i ONZ-u ok. 37% afgańskich gospodarstw domowych nie jest w stanie zaspokoić swoich potrzeb żywieniowych, a ok. 20 mln osób (połowa populacji) zagrożona jest klęską głodu. Jednocześnie szacuje się, że między grudniem 2020 r. a grudniem 2022 r. afgańskie PKB per capita skurczy się o ok. 37%.

Problemy gospodarcze kraju to jednak tylko jedno z wyzwań, z którym zmagają się jednak talibowie. Ich organizacja nigdy nie stanowiła jednolitej całości, a poszczególne różnice ujawniły się szybko po przejęciu władzy w Kabulu. W obrębie talibów istnieje kilka wzajemnie zwalczających się frakcji (np. ludzie Baradara, siatka Hakkaanich), które prowadzą walkę o stanowiska i wpływy (co wcale nie tak rzadko kończy się strzelaninami w afgańskich miastach).

Mułła Baradar, szef delegacji talibów na rozmowy pokojowe z USA w Katarze. Jedna z najważniejszyc postaci ruchu talibów. Obecnie wicepremier

Wewnętrzne podziały to jedno. Równie mocno talibom zagrażają także różne grupy wpływu, które po sierpniu 2021 r. zostały odsunięte od władzy. Mimo obietnic podzielenia się władzą z poszczególnymi mniejszościami etnicznymi Afganistanu, talibowie powołali w skład nowych władz głównie Pasztunów (podobnie jak w latach 90.). Mniejszości, takie jak Tadżycy, Hazarowie, czy Uzbecy, jeśli już otrzymali jakieś stanowiska, to głównie drugorzędne. Talibowie nie osiągnęli także porozumienia z lokalnymi watażkami z północy kraju. Oprócz NRF i Massouda, na północy mamy też bowiem współpracowników Raszida Dostuma i Atty Nura. Co prawda ta dwójka skompromitowała się tracąc miasto Mazar-i Szarif, jednak niewykluczone że nadal posiadają oni pewne wpływy na północy kraju.

NRF i północni watażkowie to nie jedyne grupy, które walczą zbrojnie z talibami. Równie dużym zagrożeniem są bojownicy Państwa Islamskiego – Prowincja Chorasan (ISKP, filia IS). Jest to ta sama grupa, która w sierpniu 2021 r. przeprowadziła zamach na lotnisko w Kabulu, gdy Amerykanie prowadzili ewakuację swoich współpracowników . W kwietniu 2021 r. ISKP przeprowadziła natomiast serię zamachów na meczety w Afganistanie, zabijając ponad 100 osób. Część talibów – uważając swoich przywódców za zbyt “liberalnych” sympatyzuje z ISKP i ich radykalnymi hasłami. Już w przeszłości zdarzały się przypadki dezercji talibów do ISKP.

Siradżuddin Hakkani, szef tzw. siatki Hakkanich. Jeden z najważniejszych dowódców wojskowych talibów. FBI wystawiło za nim list gończy, oferując za informacje o nim do 10 mln dolarów. Obecnie zajmuje stanowisko ministra obrony.

“Pakistański taliban”

Nieskłonność talibów do kompromisów wywołała w ostatnich tygodniach także duże napięcia w relacjach z Pakistanem, który przez lata po cichu wspierał niektóre frakcje talibów. Powodem ostatnich napięć stała się postawa talibów wobec organizacji Tehrik-i-Taliban Pakistan (TTP, zwana także „pakistańskim talibanem”).

TTP to pasztuńska organizacja zbrojna, która od lat prowadzi wojnę z pakistańskim rządem centralnym w Islamabadzie. Centrum werbunkowym TTP pozostaje pogranicze afgańsko-pakistańskie zamieszkane głównie przez Pasztunów. Granica między dwoma krajami, zwana Linią Duranda, została narzucana Pasztunom przez Brytyjczyków po drugiej wojnie brytyjsko-afgańskiej (1880, ). Większość Pasztunów, w tym TTP, nie uznaje obecnej granicy, uważając ją za sztuczny twór, wymyślony przez Brytyjczyków. Działalność TTP to poważne wyzwanie dla Pakistanu, bo po pakistańskiej stronie granicy mieszka aż blisko 37 mln Pasztunów (więcej niż w Afganistanie, gdzie mieszka „zaledwie” ok. 15 mln Pasztunów).

TTP powstało w 2007 r. Zażyłe stosunki „afgańskich talibów” (którzy też najczęściej są Pasztunami) z ich „pakistańskimi braćmi” od lat wywoływały spory na linii talibowie-Pakistan. Jednak dopiero po 15 sierpnia 2021 r. sytuacja zrobiła się naprawdę zła. Przejmując kolejne prowincje Afganistanu, talibowie uwolnili z więzień setki członków TTP. „Pakistańskim talibom” miano pozwolić także na swobodne podróżowanie po kraju i zakładanie obozów szkoleniowych. Szybko przełożyło się to na wzrost aktywności TTP w samym Pakistanie. W okresie od sierpnia 2021 r. do kwietnia 2022 r. TTP przeprowadziło 82 ataki na terenie Pakistanu, zabijając 133 osoby (o dwa razy więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej).

Linia Duranda i tereny zamieszkałe przez Pasztunów

Pakistański wywiad kilkukrotnie domagał się od talibów wyjaśnień i pomocy w ograniczeniu działalności TTP. Za każdym razem Pakistańczycy byli jednak zbywani. Czara goryczy przelała się w kwietniu, gdy pakistańskie lotnictwo zaczęło bombardować cele TTP na terenie Afganistanu. W nalotach na przygraniczne prowincje Chost i Kunar zginęło ok. 63 osoby.

Gdy 6 maja w dolinie Pandższiru bojownicy NRF rozpoczęli atak na posterunki talibów, pojawiły się spekulacje na temat zaangażowania Pakistanu w tę operację. Otóż część pakistańskich dziennikarzy twierdzi, że w ostatnim czasie ludzie Massouda otrzymali znaczne wsparcie wojskowe od pakistańskiego wywiadu. Te spekulacje podsycają sami pakistańscy wojskowi, którzy – rozmawiając z mediami – mówią, że nie mogą ani zaprzeczyć ani potwierdzić raportów mówiących o pakistańskiej pomocy dla NRF.

Na ten moment ciężko powiedzieć czy raporty mówiące o współpracy Pakistańczyków z NRF są prawdziwe czy nie. Nie można wykluczyć, że jest to element wojny informacyjnej i próba nacisku przez Islamabad na Kabul w sprawie aktywności TTP na pograniczu afgańsko-pakistańskim. Teoretycznie rzecz biorąc, nie można wykluczyć że Pakistan może spróbować użyć NRF jako środka nacisku na Kabul w sprawie pomocy talibów dla TTP.

Trudna sztuka nauki na własnych błędach

Talibowie twierdza, że zmienili się i nie popełniają już błędów, które stały się przyczyną ich upadku w 2001 r. Mimo zajścia ograniczonych zmian w podejściu do niektórych kwestii, talibowie jednak nadal powielają wiele swoich błędów z lat 90. Zbyt duża pewność siebie i bezkompromisowość sprawiają, że talibowie – zamiast wciągnąć swoich rywali politycznych i mniejszości etniczne do systemu władzy – antagonizują ich i zachęcają do buntowania się. Nie inaczej jest na arenie międzynarodowej. Bezkompromisowość w podejściu do współpracy z TTP, stała się kością niezgody na linii Kabul-Islamabad. Błędy popełniane przez talibów mogą w skrajnym przypadku doprowadzić do sytuacji, w której talibowie już kiedyś się znaleźli. Przy odpowiednim wsparciu z zewnątrz, na północy Afganistanu może powstać konkurencyjny ośrodek władzy. W efekcie historia może zatoczyć koło i tak jak po wycofaniu się ZSRR z Afganistanu, kraj ogarnęła wojna domowa, tak teraz – po wycofaniu się USA – sytuacja może się powtórzyć.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Doceniasz moją pracę? Możesz postawić mi wirtualną kawę, klikając w przycisk obok.

TOMASZ RYDELEK

Autor, założyciel Pulsu Lewantu

Absolwent Uniwersytetu Łódzkiego (2019). Od 2018 r. prowadzi kolumnę poświęconą sprawom Bliskiego Wschodu w miesięczniku Układ Sił. W 2018 r. krótko współpracował z War History Online, jednym z największych portali zajmujących się tematyką historii wojskowości. Ostatecznie postanowił jednak poświęcić się własnym projektom, zakładając w 2018 r. bloga Puls Lewantu. Oprócz obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie interesuje się głównie historią brytyjskiego kolonializmu oraz nowożytnego Iraku.

Tomasz Rydelek

Absolwent Uniwersytetu Łódzkiego (2019). Od 2018 r. prowadzi kolumnę poświęconą sprawom Bliskiego Wschodu w miesięczniku Układ Sił. W 2018 r. krótko współpracował z War History Online, jednym z największych portali zajmujących się tematyką historii wojskowości. Ostatecznie postanowił jednak poświęcić się własnym projektom, zakładając w 2018 r. bloga Puls Lewantu. Oprócz obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie interesuje się głównie historią brytyjskiego kolonializmu oraz nowożytnego Iraku.

Archiwum

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Doceniasz moją pracę? Możesz postawić mi wirtualną kawę, klikając w przycisk obok.