Puls Lewantu – twoje źródło wiedzy o Bliskim Wschodzie

Blog poświęcony szeroko rozumianej tematyce Bliskiego Wschodu. Polityka, gospodarka, historia, społeczeństwo.

Est. 2018

Wybory prezydenckie w Iranie. Zwycięzca jest już znany?

by | Jun 8, 2021 | Bliski Wschód, Patronite, Q | 0 comments

18 czerwca w Iranie odbędą się wybory prezydenckie. Ich wynik wydaje się już jednak przesądzony. Jedynym kandydatem z szansami na zwycięstwo zdaje się bowiem być Ibrahim Raisi, dotychczasowy szef sądownictwa. Wszystko z powodu decyzji Rady Strażników, która spośród 592 kandydatur dopuściła do ostatecznego wyścigu o fotel prezydencki tylko 7 pretendentów. Cześć irańskich polityków, i to nie tylko reformistów, już teraz określa wybory farsą i nawołuje do ich bojkotu. Dokąd zmierza Islamska Republika Iranu?

Irański system wyborczy

Irański prawo stawia bardzo niejasne warunki przed kandydatami na stanowisko prezydenta. Irańska konstytucja wymaga, aby tacy kandydaci byli osobami wierzącymi, wiernymi Konstytucji, Islamskiej Republice, Najwyższemu Przywódcy oraz zasadom wilajat al Faqih (władza najwyższego jurysty). Interpretacja tych wymogów zawsze była niejasna i prowadziła do eliminacji, co bardziej niewygodnych kandydatów, już w przedbiegach.

Oceną czy te wymogi zostały spełnione zajmuje się Rada Strażników, która akceptuje lub odrzuca poszczególne kandydatury. Rada Strażników liczy 12 członków. Sześciu z nich wybiera osobiście najwyższy przywódca Iranu, czyli obecnie ajatollah Ali Chamenei. Pozostałych sześciu wybiera natomiast szef sądownictwa, która sam także jest powoływany przez najwyższego przywódcę. Można zatem powiedzieć, że Rada Strażników jest de facto organem całkowicie zależnym od Alego Chameneiego, stanowi swoiste przedłużenie władzy wielkiego ajatollaha.

Podczas przygotowań do czerwcowych wyborów prezydenckich, aż 592 kandydatów zgłosiło Radzie Strażników chęć wystartowania w wyścigu o fotel prezydenta. Pod koniec maja Rada Strażników ogłosiła swoją decyzję, dopuszczając do udziału w finalnym głosowaniu tylko 7 pretendentów.

Kandydaci na prezydenta Iranu

Rada Strażników i inżynieria wyborcza

Decyzja Rady Strażników wywołała falę krytyki i to nie tylko ze strony umiarkowanych polityków, ale także części konserwatystów.

Wśród zablokowanych kandydatur znaleźli się bowiem nie tylko reformiści czy umiarkowani politycy, ale także wiele osób ściśle powiązanych z irańskim establishmentem np. Ali Laridżani, który wywodzi się ze środowiska konserwatywnego i w latach 2008-2020 pełnił funkcję spikera irańskiego parlamentu. W przedwyborczych analizach to właśnie Laridżani – konserwatysta, ale jednocześnie pragmatyk (czynnie wspierał rozmowy w sprawie JCPOA) – był wskazywany jako jeden z najmocniejszych kandydatów w walce o fotel prezydencki.

Zablokowano także kandydatury młodych polityków takich jak np. Saeed Muhammad, były szef Khatam al Anbiya (wielki konglomerat budowlany powiązany z IRGC).

Do udziału w wyborach dopuszczono zaledwie 7 kandydatów. Na liście znalazło się dwóch umiarkowanych polityków – są to Hemmati (były szef banku centralnego) i Mehralizadeh (wiceprezydent w czasach Chatamiego). Zarówno Hemmati, Mehralizadeh, jak i pozostałych czterech polityków są jednak tylko politycznymi przystawkami, którzy nie są ani zbyt znani, ani nie wykazują przesadnej charyzmy.

W ten sposób jedynym kandydatem, który liczy się obecnie na placu boju jest Ibrahim Raisi, konserwatysta, bardzo blisko powiązany z ajatollahem Alim Chameneim. Już w 2017 r. Raisi wystartował w wyborach prezydenckich, jednak uzyskał wówczas tylko 38% i przegrał ze, starającym się o reelekcję, prezydentem Rouhanim (57%). W 2019 r. Chamenei wyznaczył Raisiego szefem sądownictwa (bardzo wysokie stanowisko w realiach irańskiego ustroju).

Ciężko nie odnieść wrażenia, że Rada Strażników blokując start wyborczy większości kandydatów (w tym wielu konserwatystom) działa właśnie w interesie Raisiego. Inaczej mówiąc, Rada Strażników zrobiła wszystko co było w jej mocy, aby upewnić się że wybory prezydenckie wygra właśnie Raisi. Rada de facto utorowała Raisiemu drogę do prezydentury i rozstrzygnęła wynik wyborów, jeszcze zanim Irańczycy udali się do urn wyborczych.

Moim zdaniem Raisi jest w sposób oczywisty faworyzowany przez organy państwowe. W tej sytuacji ciężko wyobrazić sobie scenariusz, w którym nie wygrałby on wyborów prezydenckich w tym roku. Pytanie jednak, jak taka oczywista „ustawka wyborcza” zostanie odebrana przez Irańczyków?

Ahmad Jannati, szef Rady Strażników. Ten 94-letni polityk stoi na czele Rady od 1992 r.

Islamska republika a kwestia legitymacji

Jak wskazuje dr Sanam Vakil z Chatham House, filarami ustroju Islamskiej Republiki Iranu, są: islam, niezależna polityka zagraniczna, sprawiedliwość społeczna oparta o redystrybucję dochodu oraz legitymacja wyborcza.

Mówiąc prościej irański ustrój jest skonstruowany w ten sposób, aby dawać Irańczykom namiastkę wolności i demokracji. Namiastkę, bo ostatecznie proces wyborczy – przez możliwość zablokowania każdej kandydatury przez Radę Strażników – znajduje się pod całkowitą kontrolą establishmentu (lub jak mówią inni „deep state’u”). Mimo to wybory w Iranie stanowiły dotychczas swoisty wentyl bezpieczeństwa, który pozwalał wyciszać napięcia w społeczeństwie. Stąd wynika także, charakterystyczna dla Iranu, wysoka frekwencja wyborcza, o wiele wyższa niż w społeczeństwach zachodnich. Od obalenia szacha do 2019 r. średnia frekwencja w Iranie podczas wyborów parlamentarnych wynosiła 61%, a podczas wyborów prezydenckich 67%.

Trend ten jednak powoli się zmienia. W 2020 r., gdy w Iranie odbyły się wybory parlamentarne Rada Strażników także zablokowała wiele kandydatur reformistów, co z jednej strony przełożyło się na zdecydowane zwycięstwo konserwatystów, ale z drugiej strony doprowadziło do frekwencji na poziomie 42%. Była to najniższa frekwencja od czasu obalenia szacha.

Moim zdaniem w czerwcowych wyborach prezydenckich walka będzie toczyć się nie o fotel prezydenta (bo tę walkę wygrał już Raisi), lecz o frekwencję. Establishmentowi zależeć będzie aby jak najwięcej osób wzięło udział w głosowaniu, bo to wzmocni legitymację i zwycięzcy i całego systemu. Dlatego też część konserwatystów krzywiła się na zablokowanie kandydatury Laridżaniego – ich zdaniem jego udział mógłby wydatnie podnieść frekwencję.

O kwestię legitymacji i frekwencji wyborczej w Iranie zapytałem także Łukasza Przybyszewskiego, analityka ds. Iranu na ASzWoj, fundatora i prezesa Abhaseed Foundation Fund.

„Frekwencja ma ogromne znaczenie w Iranie, większe niż to, który kandydat wygrał, bo obrazuje poparcie dla decyzji najwyższych władz, tj. Rady Strażników oraz przywódcy (pers. rahbar). Nie sposób przewidzieć jak wysoka frekwencja będzie, bo wciąż może dojść do zdarzeń, które zmienią sondaże. Prawdopodobnym wydaje się jednak, że w przypadku niskiej frekwencji irańskie władze mogą zechcieć zapobiec zbyt niskiemu wynikowi. Z drugiej strony jednak, niska frekwencja może nie tylko wzmocnić pozycję takiego kandydata jak Raisi, ale też podnieść poziom oczekiwań wobec zwycięzcy, który będzie musiał udowodnić swą wartość czynem, a nie jedynie obietnicami. Stawiałoby to zwycięzcy wysoką poprzeczkę i konieczność szybkiej realizacji “drugiego etapu rewolucji” określonego przez Chameneiego. Ta kolejna faza ma na celu przede wszystkim ochronę ustroju i zagwarantowanie jego kontynuacji” – komentuje Przybyszewski.

Protesty podczas rewolucji islamskiej w Iranie

Gra w dobrego i złego policjanta lub umiarkowanego i konserwatywnego Irańczyka

W sprawie decyzji Rady Strażników, głos zabrał nawet prezydent Rouhani, który wstrzymał się od krytyki, ale powiedział że prosił Chameneiego o pozwolenie na „większą konkurencję” (tj. większą liczbę kandydatów).

Najciekawsza jest jednak wymiana zdań do jakiej doszło na linii Chamenei-Rada Strażników. W piątek, 4 czerwca, Ali Chamenei wezwał do „naprawy krzywd” wobec tych kandydatów, których kandydatury zostały zablokowane. Część komentatorów odebrała to jako wezwanie skierowane do Rady Strażników, aby zmienili listę i dopuścili do wyborów Alego Laridżaniego. Tego samego dnia Rada Strażników oświadczyła jednak, że opublikowana pod koniec maja lista kandydatów jest ostateczna. Zrodziło to pytania czy w Iranie doszło do jakiejś sprzeczki, wewnętrznego rozłamu między Chameneim a Radą Strażników?

To nie była sprzeczka, a jedynie zajęcie stanowiska odpowiednio przez właściwy urząd.  Chamenei wezwał do zaprzestania publikowania niejawnych informacji, prawdziwych i nieprawdziwych, które dotyczyły rozpatrywanych przez Radę Strażników kandydatów. Rada ustosunkowała się do tego, komunikując, że media mają powstrzymać się od publikacji takich informacji. To nie ma żadnego związku z konkretnymi kandydatami, ale poprawia wizerunek najwyższych władz, których zadaniem jest kontrolować takie zdarzenia i im przeciwdziałać – mówi jednak Przybyszewski

Moim zdaniem rację w tej sprawie wyraźnie trzeba przyznać Łukaszowi Przybyszewskiemu. Jak wskazałem na początku tekstu, Rada Strażników jest organem w całości zależnym od ajatollaha Chameneiego. Rada Strażników jest de facto swoistym przedłużeniem uprawnień rahbara (przywódcy). Zresztą na marginesie warto wspomnieć, że narracja o wewnętrznych konfliktach między irańskimi politykami wpisuje się w schemat gry w dobrego i złego policjanta. Irańskie władze opanowały tę sztukę do perfekcji, wykorzystując ją zarówno w polityce krajowej, jak i międzynarodowej.

Ta gra w dobrych, umiarkowanych polityków (np. Rouhani, Chatami) i złych, konserwatywnych polityków (np. Raisi, Ghalibaf) jest skuteczna przede wszystkim na arenie międzynarodowej. Tworzy ona złudzenie, że irańskim systemie politycznym istnieje stronnictwo umiarkowane, gotowe do kompromisu z Zachodem i względnie spokojnego współżycia ze swoimi arabskimi sąsiadami w Zatoce. Problem polega jednak na tym, że te rozważania nie mają oparcia w faktach. Czy polityka zagraniczna prezydenta Rouhaniego znacząco różniła od tej Ahmadineżada? Oczywiście, że nie. Po przejęciu władzy przez Rouhaniego Irańczycy nie wstrzymali wparcia dla Assada, Houthi czy swoich milicji w Iraku. Nawet same negocjacje w sprawie JCPOA, nie zostały zapoczątkowane przez Rouhaniego, lecz przez Ahmadineżada. Irańscy politycy, niezależnie czy są „umiarkowani”, czy „konserwatywni” realizują politykę, którą wspólnie nakreśla Najwyższa Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu, której decyzje z kolei zatwierdza… najwyższy przywódca Ali Chamenei.

Oczywiście oba stronnictwa, umiarkowani i konserwatyści, walczą między sobą i często się ścierają, jednak ostatecznie podporządkowują się decyzjom Najwyższej Rady.

Tych bardziej zainteresowanych sposobem działania Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu i jej wpływem na kreowanie irańskiej polityki odsyłam do dłuższej publikacji Łukasza Przybyszewskiego na ten temat.

https://www.wojsko-polskie.pl/aszwoj/u/40/1d/401d7a7e-2ed6-4867-80d9-d201ee011871/2021-01_komentarz_osrodka_badan_azji_-_iran_przeprowadza_kontrolowana_i_wielokierunkowa_eskalacje.pdf?fbclid=IwAR10LoGbxgU9xeL1Mz8I7yTzCAgX5ZRPVEG-mc2mUnE9-VWzvpf5lqN5OJw

Ali Szamkani, przewodniczący a Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu

Rouhani – próba oceny

Prezydent Rouhani zajmował stanowisko prezydenta przez 8 lat. Ocenienie jego prezydentury jest niezwykle trudne. Z jednej strony to właśnie on doprowadził do finalnego porozumienia w sprawie JCPOA w 2015 r. i szybkiego powrotu Teheranu na światowe rynki gospodarcze. Z drugiej strony już w 2018 r. prezydent Trump wypowiedział JCPOA i obłożył Iran sankcjami, co przełożyło się na znaczne pogorszenie sytuacji gospodarczej kraju.

Nawet w tej sytuacji administracja Rouhaniego nie załamała jednak rąk i trafnie zdiagnozowała, że większość irańskich problemów gospodarczych ma podłoże strukturalne, a sankcje co najwyżej tylko potęgują te problemy. W tej sytuacji Rouhani rozpoczął serię niepopularnych reform, jak np. zmniejszenie subsydiów do paliw, zmniejszenie zależności budżetu od wpływów z eksportu ropy naftowej czy reforma walutowa.

Rouhani miał strasznego pecha, że JCPoA zostało tak szybko de facto zablokowane przez Trumpa. Oczywiście większość Irańczyków jest niezadowolona, ale w kwestii winy za stan rzeczy zdania są podzielone. Jedni przypisują je jemu, inni USA i korupcji systemu IRI. Prawda jest po środku. Uważam, że tzw. umiarkowana część sceny politycznej to ludzie, którzy mają interes w pokazywaniu siebie jako względnie liberalnych pragmatyków. Faktycznie jednak sprowadza się to jedynie do deklaracji, bo czerpią oni korzyści z systemu i faktu stawiania siebie niejako w opozycji. Umiarkowanie to cecha bardzo względna. Choć są głosy, że tzw. umiarkowana część polityków zdecydowanie straciła podczas tych 8 lat, to pamiętać trzeba, że każda porażka daje też nadzieję na kolejny sukces. Może za jakiś czas, po przegrupowaniu i odmłodzeniu szeregów, dla irańskiego głębokiego państwa korzystne będzie przywrócenie tzw. umiarkowanej części w celu stabilizacji systemu. Skoro tak bardzo przerzedzono te szeregi, to znaczy, że kolejny zwrot może nastąpić właśnie w tym kierunku. Wiele też zależeć będzie od demografii, szczególnie w obszarach miejskich oraz trendów migracyjnych, poza oczywiście samymi czynnikami stricte gospodarczymi – tłumaczy Przybyszewski.

Prezydent Hassan Rouhani

Raisi i przyszłość Iranu?

Wszystko to prowadzi nas do prozaicznego, i być może nieco zabawnego wniosku, że wybory w Iranie są ważne, aczkolwiek bardzo nudne. Nudne, bo ich zwycięzca jest już znany. Nudne, także dlatego że ciężko spodziewać się po Raisim wprowadzenia zmian do irańskiej polityki zagranicznej. Być może wypowiedzi nowego prezydenta będą bardziej buńczuczne niż Rouhniego (w szczególności wobec USA), jednak ciężko wyobrazić sobie scenariusz w którym Iran wycofałby się np. z rozmów z Zachodem w sprawie „odnowy” JCPOA. Trzeba bowiem pamiętać, że polityka zagraniczna kreowana w Najwyższej Radzie Bezpieczeństwa Narodowego Iranu tworzona jest na całe lata i pozostaje niezależna od tego kto aktualnie zajmuje stanowisko prezydenta czy ministra spraw zagranicznych.

Łukasz Przybyszewski, pytany o to jak może zmienić się irańska polityka zagraniczna po wyborze Raisiego na stanowisko prezydenta, nie pozostawia złudzeń: „Zmieni się styl narracji i wypowiedzi, ale nie ma co liczyć ma zmiany o charakterze strategicznym. Raisi z pewnością musiałby wybrać kogoś, kto mimo jego dominacji ideologicznej będzie równie zręczny i doświadczony, jak Zarif. Akurat w tym przypadku jest dość dużo potencjalnych kandydatów. Kolejnym ważnym stanowiskiem do wypełnienia będzie fotel ministra gospodarki, bo sytuacja gospodarcza wymaga w tym wypadku technokraty, który będzie rozeznany w strukturach zakulisowych i będzie skutecznie wykonywał decyzje Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego IRI.”

Mimo, że irańskie wybory – jak wskazuje Łukasz Przybyszewski – nie przełożą się na „zmiany o charakterze strategicznym”, to jednak nadal pozostają ważne. Ważne z powodu potencjalnej niskiej frekwencji i tego jak może się to odbić się na legitymacji nowego prezydenta i całego systemu Islamskiej Republiki. W ustrojach niedemokratycznych kwestia legitymizacji ma bowiem kluczowe znaczenie wyznaczając cienką granicę między “silną władzą” a “uciskiem”.

TOMASZ RYDELEK

TOMASZ RYDELEK

Autor, założyciel Pulsu Lewantu

Absolwent prawa na WPiA Uniwersytetu Łódzkiego (2019). Od 2018 r. prowadzi kolumnę poświęconą sprawom Bliskiego Wschodu w miesięczniku Układ Sił. W 2018 r. krótko współpracował z War History Online, jednym z największych portali zajmujących się tematyką historii wojskowości. Ostatecznie postanowił jednak poświęcić się własnym projektom, zakładając w 2018 r. bloga Puls Lewantu. Oprócz obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie interesuje się głównie historią brytyjskiego kolonializmu oraz nowożytnego Iraku.

Tomasz Rydelek

Absolwent prawa na WPiA Uniwersytetu Łódzkiego (2019). Od 2018 r. prowadzi kolumnę poświęconą sprawom Bliskiego Wschodu w miesięczniku Układ Sił. W 2018 r. krótko współpracował z War History Online, jednym z największych portali zajmujących się tematyką historii wojskowości. Ostatecznie postanowił jednak poświęcić się własnym projektom, zakładając w 2018 r. bloga Puls Lewantu. Oprócz obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie interesuje się głównie historią brytyjskiego kolonializmu oraz nowożytnego Iraku.

Archiwum

Dołącz do ummy (arab. wspólnota) budującej Puls Lewantu i zyskaj dostęp do wielu korzyści: zamknięta grupa na FB, cotygodniowe przeglądy prasy, sesje Q&A, wczesny dostęp do artykułów i wiele więcej. Szczegóły w linku poniżej.