Puls Lewantu – twoje źródło wiedzy o Bliskim Wschodzie

Blog poświęcony szeroko rozumianej tematyce Bliskiego Wschodu. Polityka, gospodarka, historia, społeczeństwo.

Est. 2018

Upadek Kabulu to tylko kwestia czasu. Stolica może paść jeszcze przed 31 sierpnia

by | Aug 14, 2021 | Afganistan i 40 lat wojny, Bliski Wschód, Q | 0 comments

Taliban nadal nie zwalnia tempa swojej ofensywy. W czwartek, nad ranem, 12 sierpnia padło miasto Ghazni, oddalone od Kabulu o zaledwie 150 kilometrów. W ten sposób Taliban zdobył bramę prowadzącą do stolicy kraju. Upadek miasta doprowadził do całkowitego upadku morale wojsk pro-rządowych. Jeszcze tego samego dnia garnizony w Kandaharze, Laszkargah oraz Heracie, które przez ostatnie tygodnie stawiały zażarty opór talibom, teraz skapitulowały.

Pierścień wokół Kabulu się zaciska

Taliban nie osiadł na laurach. W dzień po tym wielkim zwycięstwie, talibowie rozpoczęli dalszy marsz z Ghazni na północ, przejmując kontrolę nad kluczowymi odcinkami autostrady Kabul-Kandahar, prowadzącymi do stolicy kraju. Opór ze strony wojsk pro-rządowych był minimalny. W ten sposób, dzisiaj (14 sierpnia) w godzinach wieczornych, Taliban zaczął zacieśniać pierścień wokół stolicy. Od zachodu, talibowie mieli dotrzeć do przedmieść Maidan Shahr – stąd już tylko ok. 46 km od Kabulu. Na południu Taliban zajął natomiast Chahar Asiyab, położone zaledwie ok. 10 km od południowych dzielnic Kabulu. Na wschodzie Taliban prowadzi natomiast natarcie w kierunku na Dżalalabad – jeśli miasto padnie, afgańska stolica zostanie całkowicie okrążona.

Mapa produkcji tureckiej, pokazująca obecną sytuację w Afganistanie. Na pomarańczowo zaznaczono tereny kontrolowane przez Taliban, na żółto te z silną obecnością Talibanu, a na zielono tereny kontrolowane przez rząd

Upadek morale wojsk pro-rządowych

Siły rządowe pogrążone są w całkowitej anarchii. Nikt w Kabulu zdaje się już nie kontrolować wydarzeń na afgańskim placu boju, a lokalne sił pro-rządowe (nawet te elitarne) zdają się być zaś całkowicie przytłoczone skalą sukcesów Talibanu i pozbawione woli walki.

Najlepszym przykładem jest tutaj miasto Gardez, stolica prowincji Paktija, na wschód od Ghazni. Paktija była wskazywana w różnych analizach jako ta prowincja, gdzie morale sił pro-rządowych będzie najwyższe, a walki najbardziej zażarte. Nic bardziej mylnego. Linie sił pro-rządowych w prowincji zostały rozbite w zaledwie kilka dni, a lokalny 203 Korpus „Tandar” wycofał się do swojej kwatery głównej w Gardez, rozpoczynając jednocześnie negocjacje z Talibanem na temat warunków kapitulacji.

Nie pomogły nawet posiłki – niedawno do Gardez przybyły elitarne Siły Obrony Chost (ang, Khost Protection Force, KPF), finansowane przez CIA oddziały, które zajmują się głównie walką z Talibanem i Al Kaidą na pograniczu afgańsko-pakistańskim. Według nieoficjalnych informacji, siły KPF, które dały się otoczyć w Gardez, także mają negocjować warunki swojej kapitulacji.

Z siedmiu korpusów armii afgańskiej, obecnie istnieje tylko jeden korpus – 201. Korups “Selab” (Powódź), odpowiedzialny za obronę Kabulu i wschodnich rubieży.

Resztki 209. Korpusu “Shaheen”, chcące przekroczyć dzisiaj granicę z Uzbekistanem

Upadek Mazar-i Szarif

Katastrofalna sytuacja jest także na północy, gdzie – w mateczniku Sojuszu Północnego (formacja, która prowadziła zażarte boje z Talibanem w latach 90. XX w.) – Taliban nadal przejmuje kolejne miasta. Według ostatnich informacji wojska talibów wkroczyły już do Mazar-i Szarif, największego afgańskiego miasta na północy. Sytuacja nie jest do końca jasna, ale wygląda na to, że Taliban kontroluje już dużą część miasta, a w najbliższych godzinach upadną ostatnie izolowane punkty oporu. Upadek Mazar-i Szarif oznacza w zasadzie upadek jakiegokolwiek zorganizowanego oporu lojalistów na północy.

Nikt nie wie co stało się z dwoma watażkami, którzy mieli bronić miasta Mazar-i Szarif – Attą Nurem i Abdurraszidem Dostumem. Spośród plotek jakie krążą, najbardziej prawdopodobne są dwie: ucieczka do Uzbekistanu lub osiągnięcie jakiegoś tajnego porozumienia z Talibanem. Nur i Dostum to zresztą nie jedyni watażkowie, którzy w ostatnim czasie musieli uznać wyższość Talibanu – w Heracie w ręce talibów wpadł Ismail Khan, weteran inwazji ZSRR oraz wojny domowej.

Dostum (wskazujący ręką) został kilka dni temu skierowany na północ w celu organizacji obrony przed Talibanem

Tragedia stolicy

Sytuacja Kabulu jest tragiczna. Na zachodnich i południowych podejściach do miasta znajdują się już wysunięte oddziały Talibanu.

Nadal możliwa jest ewakuacja z Kabulu na wschód, przez Dżalalabad. Wydaje się jednak, że już wkrótce i ta droga zostanie odcięta. Talibom udało się bowiem przed kilkoma godzinami opanować miasto Mehtarlam. Stąd już tylko ok. 40 km do Dżalalabadu. Jeśli Dżalalabad padnie, Kabul zostanie całkowicie okrążony.

Orientacyjna sytuacja obrońców Kabulu. Czerwonym kolorem zaznaczono drogę Kabul-Dżalalabad. Na zielono oznaczono kierunek ofensywy Talibanu. Źródło: liveuamap.com

Nic też dziwnego, że sytuacja w afgańskiej stolicy jest bardzo napięta. Od miesięcy do miasta napływają tysiące uchodźców, żądając od prezydenta Ghaniego niemożliwego – zatrzymania postępów Talibanu. Gniew ulicy wzrasta z każdym dniem. To jednak nie jedyny powód do bólu głowy dla afgańskiego prezydenta. Według nieoficjalnych informacji, Amerykanie – którzy ewakuują właśnie pracowników swojej ambasady z Kabulu – mają naciskać na Ghaniego, aby podał się do dymisji i zgodził się na stworzenie rządu jedności narodowej, w skład którego weszliby przedstawiciele Talibanu.

Według dobrze poinformowanych źródeł w Kabulu, Ghani nie mówi nie rządowi jedności narodowej. W tym tonie należy odczytywać także jego dzisiejsze orędzie do narodu, w którym wspomniał enigmatycznie o rozmowach, które toczą się w celu zatrzymania spirali przemocy ogarniającej Afganistan. Według jednak tych samych źródeł, Ghani nie chce ustąpić ze stanowiska prezydenta, czego od dłuższego czasu domaga się Taliban. Stawia to możliwość jakiegokolwiek porozumienia na linii Kabul-Taliban pod dużym znakiem zapytania.

Ghani nie stawia jednak wszystkiego na jedną kartę. Równolegle do rozmów jakie prowadzi z Talibanem, przygotowuje także Kabul do obrony przed siłami Talibanu, które mogą zaatakować stolicę jeszcze przed 31 sierpnia, tj. ostatecznym terminem wycofania sił USA. Dzisiaj biuro Ghaniego poinformowało, że prezydent wyznaczył na głównodowodzącego obroną stolicy gen. Samiego Sadata, dowódcę 215 Korpusu, który przez kilka tygodni prowadził zażarte walki z Talibanem o Laszkargah (osiągając nawet pewne lokalne sukcesy). Po upadku Laszkargah, losy Sadata i 215 Korpusu nie były znane. Wygląda jednak na to, że udało mu się wraz z częścią żołnierzy ewakuować się drogą powietrzną do stolicy.

Osobiście uważam, że Sadat nie ma zbyt dużych szans na skuteczną obronę stolicy. Jeśli nic nie zmieni się w obecnej afgańskiej układance (np. Amerykanie nie rozpoczną intensywnych precyzyjnych nalotów), to Kabul jest skazany na zagładę. Co prawda cały czas pojawiają się niepotwierdzone informacje, że różne wpływowe osoby prowadzą negocjacje z Talibanem, które miałyby zablokować ich pochód na Kabul i osiągnięcie jakiegoś kompromisu politycznego. Wydaje się jednak, że możliwość negocjacji istniała kilka miesięcy temu. Teraz miejsca na negocjacje już nie ma, a już na pewno nie z rządem. Taliban może być gotów na wciągnięcie do rządu lokalnych watażków, cieszących się poszanowaniem w swoich lokalnych społecznościach jak np. Ismail Khan w Heracie, ale nie ludzi Ghaniego, którzy są politycznymi bankrutami. Taliban czuje, że to jest najpotężniejszym graczem w Afganistanie, a Kabul jest już na wyciągnięcie ręki. Talibowie nie wstrzymają już swoich wojsk.

Dołącz do Patronów bloga!

Dołącz do grona Patronów bloga i uzyskaj dostęp Strefy dla Patronów. W każdy weekend na biurkach moich Patronów pojawia się przegląd prasy, czyli podsumowanie najważniejszych wydarzeń na Bliskim Wschodzie w minionym tygodniu. Patroni otrzymują także wczesny dostęp do wszystkich treści przeze mnie tworzonych. Na Facebooku istnieje specjalna grupa dyskusyjna dla Patronów Pulsu Lewantu, gdzie wstawiam zakulisowe materiały oraz organizuję tzw. “Wolne Czwartki” (Q&A).

TOMASZ RYDELEK

TOMASZ RYDELEK

Autor, założyciel Pulsu Lewantu

Absolwent prawa na WPiA Uniwersytetu Łódzkiego (2019). Od 2018 r. prowadzi kolumnę poświęconą sprawom Bliskiego Wschodu w miesięczniku Układ Sił. W 2018 r. krótko współpracował z War History Online, jednym z największych portali zajmujących się tematyką historii wojskowości. Ostatecznie postanowił jednak poświęcić się własnym projektom, zakładając w 2018 r. bloga Puls Lewantu. Oprócz obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie interesuje się głównie historią brytyjskiego kolonializmu oraz nowożytnego Iraku.

Tomasz Rydelek

Absolwent prawa na WPiA Uniwersytetu Łódzkiego (2019). Od 2018 r. prowadzi kolumnę poświęconą sprawom Bliskiego Wschodu w miesięczniku Układ Sił. W 2018 r. krótko współpracował z War History Online, jednym z największych portali zajmujących się tematyką historii wojskowości. Ostatecznie postanowił jednak poświęcić się własnym projektom, zakładając w 2018 r. bloga Puls Lewantu. Oprócz obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie interesuje się głównie historią brytyjskiego kolonializmu oraz nowożytnego Iraku.

Archiwum

Dołącz do ummy (arab. wspólnota) budującej Puls Lewantu i zyskaj dostęp do wielu korzyści: zamknięta grupa na FB, cotygodniowe przeglądy prasy, sesje Q&A, wczesny dostęp do artykułów i wiele więcej. Szczegóły w linku poniżej.