Puls Lewantu – twoje źródło wiedzy o Bliskim Wschodzie

Blog poświęcony szeroko rozumianej tematyce Bliskiego Wschodu. Polityka, gospodarka, historia, społeczeństwo.

Est. 2018

Rosja najeżdża Ukrainę. Jakie jest stanowisko Turcji?

by | Feb 25, 2022 | Depesza z Bejrutu, Q | 0 comments

Turcja, pozostaje jednym z tych krajów NATO, które są najbardziej krytycznie nastawione do rosyjskiej polityki wobec Ukrainy. I nie chodzi tutaj tylko o ostatnie wydarzenia, ale o wszystko to co wydarzyło się od 2014 r. Turcja nigdy nie uznała aneksji Krymu, a po 2014 r. wydatnie wspierała ukraińską armię. Dużą rolę odgrywają tutaj więzi jakie łączą Turcję z Krymem i miejscowymi Tatarami oraz szersza geopolityczna rozgrywka – Ankara postrzega Kijów jako strategicznego partnera, który jest niezbędny Turcji do blokowania rosyjskich ambicji na Morzu Czarnym.

Turcja jest czasami postrzegana jako sojusznik Rosji, co nie jest jednak do końca prawdą. W ostatnich latach widzimy co prawda wzrastającą współpracę rosyjsko-turecką, jednak „sojusz” ten ma charakter taktyczny. Z jednej strony wynika on z wzrastającego apetytu Turcji na Bliskim Wschodzie i w Azji Centralnej, a z drugiej z braku zrozumienia wśród przywódców innych krajów NATO dla awanturniczej polityki zagranicznej prezydenta Erdogana, który często podejmuje decyzje jawnie sprzeczne z interesami Aten, Paryża czy Waszyngtonu. Będąc na kursie kolizyjnym z niektórymi członkami NATO, prezydent Erdogan próbuje wykorzystywać swoje dobre stosunki z Rosją jako środek nacisku na NATO.

Wybuch walk na Ukrainie postawił Turcję w bardzo złym położeniu. Jeśli Rosjanom uda się zająć całą Ukrainę i zainstalować w Kijowie marionetkowy reżim, Turcja straci cennego sojusznika, z którym wiązała duże plany gdy szło o działania w obrębie Morza Czarnego. Jednocześnie jednak, Ankara nie może ruszyć Kijowowi na pomoc, gdyż sama Turcja jest szachowana przez Rosję na wielu odcinkach – zaczynając od Syrii, przez Kaukaz, po Libię. Tureckie ambicje są ogromne, a ich realizacja często możliwa była tylko dzięki cichej zgodzie Moskwy – tak było np. w przypadku tureckich napaści na syryjskich Kurdów (to Moskwa, wprowadzając swoje siły rozjemcze, decydowała kiedy zakończyć tureckie operacje). Pomagając Ukrainie, Turcja naraziłaby się Moskwie i mogłaby być prawie pewna odwetowych operacji ze strony Rosji – czy to od razu, czy też w przyszłości. Ponadto Turcja musiałaby się liczyć z odwetowymi działaniami gospodarczymi Moskwy, co mogłoby bardzo niekorzystnie wpłynąć na i tak już niestabilną sytuację gospodarczą Turcji. Szczególnie dużą bolączką Turcji jest jej uzależnienie od rosyjskiej energii.

W ten sposób postawa Turcji wobec konfliktu na Ukrainie jest dość skomplikowana. Z jednej strony Turcja otwarcie potępiła zarówno uznanie niepodległości separatystycznych republik jak i rosyjską inwazję na Ukrainę. Z drugiej jednak strony Turcja nie podjęła bardziej pro-aktywnych działań wymierzonych w Rosję. Już pierwszego dnia inwazji, ukraiński ambasador w Ankarze poprosił tureckie władze o zamknięcie cieśnin czarnomorskich dla rosyjskich okrętów wojennych. Turcja jednak odmówiła, stwierdzając że zapisy Konwencji z Montreux z 1936 r. nie pozwalają jej tego zrobić. Mimo, że Konwencja posiada kilka kruczków, które Turcja mogłaby wykorzystać aby chociaż utrudnić Rosjanom kursy między Morzem Czarnym a Śródziemnym.

Turcja sama nie jest zdolna do jakichkolwiek działań na kierunku ukraińskim, bez narażania się Rosji. Nie oznacza to jednak, że Turcja pozostawiła Ukrainę na pastwę losu. Erdogan zaproponował Ukrainie i Rosji mediacje a tureccy dyplomaci intensywnie zabiegają w stolicach krajów członkowskich NATO o dużą pomoc wojskową dla Ukrainy, licząc przy tym, że jeśli pomoc wojskowa Turcji trafi na Ukrainę jako część szerszej pomocy NATO, to nie wywoła to negatywnej reakcji Moskwy wobec Turcji.

Także jak widzimy sytuacja jest bardzo skomplikowana i Turcja nie ma zbyt wielu opcji. Dobrze tę sytuację opisał sam prezydent Erdogan, który ujął to następująco: „Nie jest możliwe, abyśmy zrezygnowali z żadnego (kraju, tj. Ukrainy czy Rosji – red.). Naszym celem jest zrobienie takiego kroku, aby z wolą Bożą rozwiązać ten problem, nie porzucając żadnego z nich”.

Jeśli chcecie być na bieżąco z sytuacją na Ukrainie, zachęcam do polubienia strony Puls Zagranicy na Facebooku. To mój projekt i kilku znajomych, na którym będziemy wrzucać treści z szeroko pojętej polityki zagranicznej i historii. Obecnie natomiast skupiamy się na relacjonowaniu Ukrainy. Fanów bliskowschodnich treści uspokajam jednak, Puls Lewantu będzie działał w niezmienionej postaci. 😉

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Doceniasz moją pracę? Możesz postawić mi wirtualną kawę, klikając w przycisk obok.

TOMASZ RYDELEK

Autor, założyciel Pulsu Lewantu

Absolwent Uniwersytetu Łódzkiego (2019). Od 2018 r. prowadzi kolumnę poświęconą sprawom Bliskiego Wschodu w miesięczniku Układ Sił. W 2018 r. krótko współpracował z War History Online, jednym z największych portali zajmujących się tematyką historii wojskowości. Ostatecznie postanowił jednak poświęcić się własnym projektom, zakładając w 2018 r. bloga Puls Lewantu. Oprócz obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie interesuje się głównie historią brytyjskiego kolonializmu oraz nowożytnego Iraku.

Tomasz Rydelek

Absolwent Uniwersytetu Łódzkiego (2019). Od 2018 r. prowadzi kolumnę poświęconą sprawom Bliskiego Wschodu w miesięczniku Układ Sił. W 2018 r. krótko współpracował z War History Online, jednym z największych portali zajmujących się tematyką historii wojskowości. Ostatecznie postanowił jednak poświęcić się własnym projektom, zakładając w 2018 r. bloga Puls Lewantu. Oprócz obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie interesuje się głównie historią brytyjskiego kolonializmu oraz nowożytnego Iraku.

Archiwum

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Doceniasz moją pracę? Możesz postawić mi wirtualną kawę, klikając w przycisk obok.