Puls Lewantu – twoje źródło wiedzy o Bliskim Wschodzie

Blog poświęcony szeroko rozumianej tematyce Bliskiego Wschodu. Polityka, gospodarka, historia, społeczeństwo.

Est. 2018

Operacja „Wstający Świt”. Izrael atakuje Strefę Gazy. W tle walka o fotel premiera

by | Aug 6, 2022 | Bliski Wschód, Q | 0 comments

W piątek, 5 sierpnia, Izrael ogłosił rozpoczęcie operacji „Wstający Świt” i zaczął atakować cele w Strefie Gazy. To efekt ostatnich napięć między Izraelem a Palestyńskim Islamskim Dżihadem (PIJ) – kilka dni wcześniej Izraelczycy aresztowali szefa komórki PIJ działającej na Zachodnim Brzegu. Tymczasem za 3 miesiące w Izraelu odbędą się wybory parlamentarne – już piąte w ciągu ostatnich 3 lat. Póki co według sondaży faworytem jest – oskarżany o korupcję – Bijamin Netanjahu. Jednak ewentualny sukces operacji „Wstający świt” mógłby podreperować notowania obecnego premiera Jaira Lapida, któremu polityczni przeciwnicy często zarzucają brak doświadczenia z zakresu bezpieczeństwa narodowego. Gra toczy się zatem o bardzo wysoką stawkę.

Strzały na Zachodnim Brzegu

W poniedziałek 1 sierpnia, izraelski Szin Bet przeprowadził nalot na obóz uchodźców w mieście Dżanin, położonym na Zachodnim Brzegu. Celem nalotu było aresztowanie Bassema Saadiego, szefa komórki Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu, działającej na Zachodnim Brzegu. Zdaniem izraelskiego wywiadu, intensyfikacja palestyńskich ataków na Zachodnim Brzegu, która nastąpiła w ostatnich miesiącach, miała bezpośredni związek z pojawieniem się Saadiego, który okazał się bardzo dobrym organizatorem.

Nalot zakończył się pełnym sukcesem. Saadi został aresztowany. Jednak niedługo później w sieci pojawiło się nagranie pokazujące jak wyglądał moment aresztowania Saadiego. Funkcjonariusze Szin Betu działali dość nieporadnie, a gdy Saadi próbował uciekać jeden z Izraelczyków spuścił z łańcucha psa, który zaatakował Saadiego.

W efekcie po Strefie Gazy, gdzie znajduje się główna siedziba Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu (PIJ), zaczęły krążyć plotki, że Saadi został zabity przez Szin Bet. Izraelczycy odpowiedzieli publikując zdjęcia, tylko trochę poobijanego, Saadiego. Jednocześnie Egipcjanie podjęli próbę mediacji – jednak bezskuteczne. Tymczasem na biurko premiera Lapida trafił raport izraelskiego wywiadu – Palestyńczycy przygotowują się do ataków odwetowych wymierzonych w Izrael.

Bassem Saadi, już po aresztowaniu przez Szin Bet

Mobilizacja IDF-u

We wtorek, dzień po aresztowaniu Saadiego, izraelska armia (IDF) zamknęła drogi prowadzące do Strefy Gazy, a także te między izraelskimi osadami znajdującymi się w „pasie przygranicznym” . Dodatkowo mieszkańcy przygranicznych izraelskich osiedli zostali poproszeni o pozostanie w domach.

Zaczęto także wzmacniać siły 143. Dywizji IDF, odpowiedzialnej za obronę terenów wokół Strefy Gazy.

Tymczasem – jak twierdzą Izraelczycy – w Strefie Gazy nadal trwała mobilizacja sił Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu (PIJ). Jednocześnie część dowódców PIJ zaczęła otwarcie grozić atakami na terytorium Izraela.

Sytuacja była na tyle napięta, że premier Lapid – który właśnie miał udać się na wakacje – odwołał swój urlop i udał się do kwatery głównej IDF-u, gdzie zaczął naradzać się z dowódcami wojskowymi i ministrem obrony Bennym Gancem (były szef IDF). Tymczasem sytuacja zaczęła się pogarszać.

Izraelczycy zamieszkujący tereny przyległe do Strefy Gazy zaczęli krytykować premiera za bezczynność. Podobną narrację prowadziły prawicowe partie skupione wokół Netanjahu – za 3 miesiące wybory, a Netanjahu jest faworytem. Dodatkowo izraelski wywiad zaczął raportować, że Hezbollah może planować prowokacje na granicy izraelsko-libańskiej. Jakby tego było mało, oliwy do ognia dolał Zijad Nakhalah (szef Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu), który na początku tygodnia przybył do Teheranu, gdzie przyjął go prezydent Raisi i oficerowie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (PIJ od lat otrzymuje pomoc wojskową od Korpusu).

Premier Lapid najwidoczniej uznał, że musi działać, tak aby jego „cierpliwość” nie została uznana za „bezsilność”.

Zijad Nakhalah (po prawej) podczas spotkania z gen. Hosejnem Salamim, szefem Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej

Początek operacji

W piątek, 5 sierpnia, Izrael rozpoczął ataki wymierzone w komórki Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu (PIJ) działające na terenie Strefy Gazy. Już w pierwszych godzinach Izrael odniósł ogromny sukces, zabijając Tajseera Dżabariego, dowódcę Brygad Jerozolimskich – stanowiących zbrojne ramię Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu.

PIJ odpowiedziało wystrzeliwując rakiety w kierunku Izraela. Większość z nich została zestrzelona przez Żelazną Kopułę – izraelski system obrony powietrznej.

Przez całą noc trwała wymiana ognia między Izraelem a Strefą Gazy. Dzisiaj także nie widać deeskalacji. Izraelskie drony cały czas krążą nad Strefą Gazy, a bojownicy PIJ wystrzeliwują rakiety w kierunku Izraela. Pojawiają się informacje o pierwszych ofiarach cywilnych po stronie palestyńskiej. Minister obrony Izraela zatwierdził natomiast potencjalną mobilizację 25.000 rezerwistów, co spowodowało spekulacje, że izraelskie wojska mogą wkrótce spróbować wejść na teren Strefy Gazy.

Póki co operacja „Wstający Świt” ma jednak bardzo ograniczony charakter, a wydarzenia następnych dni będą w dużej mierze zależały od postawy Hamasu, która wcale nie jest jednoznaczna.

Aviv Kochavi (po prawej), szef sztabu IDF wizytujący oddziały 143. Dywizji IDF, odpowiedzialnej za obronę terenów wokół Strefy Gazy.

Wielka niewiadoma

Hamas rządzi Strefą Gazy od 2007 r., gdy rozbił oddziały bardziej umiarkowanego Fatahu. Hamas jest organizacją dużo potężniejszą od Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu.

W obecnej konfrontacji, Hamas nie opowiedział się jednoznacznie po żadnej ze stron. Co prawda szef Hamasu potępił działania Izraela, ale bojownicy Hamasu nie dołączyli do ataków na Izrael. Sami Izraelczycy także nie atakują obecnie komórek Hamasu.

Bezczynność Hamasu to najprawdopodobniej efekt nacisków egipskiego wywiadu, który zabiega o deeskalację. Dowództwo Hamasu także zdaje się nie być skore do eskalacji – w zeszłym roku, podczas operacji „Strażnicy Muru” IDF zniszczyło wiele składów z bronią należących do Hamasu i podziemnych tuneli wykopanych pod Strefą Gazy. Zdaniem izraelskiego wywiadu Hamas nadal reorganizuje swoje siły po stratach odniesionych rok temu.

Podsumowując, obecnie dołączenie Hamasu do walk wydaje się mało prawdopodobne. Jeśli jednak egipskie mediacje zawiodą i wymiana ognia między PIJ a Izraelem przeciągnie się, a liczba ofiar cywilnych zacznie szybko rosnąć, Hamas może zostać zmuszony do dołączenia do ataków wymierzonych w Izrael. Osobiście wydaje mi się jednak, że Hamas będzie starał się trzymać z dala od konfrontacji z Izraelem.

Parada wojskowa Hamasu w Strefie Gazy, 2021 r.

Widmo wyborów

Pisząc o atakach na Strefę Gazy, nie sposób nie poruszyć tematu izraelskich wyborów. Na listopad planowane są przedterminowe wybory parlamentarne w Izraelu – już piąte w ciągu ostatnich 3 lat. Według sondaży faworytem jest Binjamin Netanjahu, premier w latach 2009-2021, przeciwko któremu toczy się obecnie proces, w którym popularny „Bibi” oskarżony jest o korupcję. Sondaże wskazują jednak, że przewaga Netanjahu jest marginalna – prawicowa koalicja skupiona wokół Netanjahu może liczyć na ok. 61 lub 62 mandaty ze 120. Szykuje się zatem zaciekła walka o każdego wyborcę.

Do niedawna kampania wyborcza toczył się głównie wokół haseł gospodarczych m.in. inflacji, która jest najwyższa od 14 lat i wynosi obecnie 4,5% (odczyt z lipca). Aresztowanie Saadiego i konfrontacja z PIJ znowu przywołały jednak temat bezpieczeństwa narodowego. Analitycy wskazują, że ewentualny sukces operacji „Wstający Świt” może przechylić szalę zwycięstwa w wyborach na stronę koalicji anty-Netanjahu i pozwolić Lapidowi utrzymać stanowisko premiera.

Jest to tym bardziej prawdopodobne, że jednym z częstszych zarzutów jaki wysuwają wobec Lapida jego polityczni oponenci jest jego brak doświadczenia gdy idzie o bezpieczeństwo narodowe Izraela – podczas służby wojskowej Lapid pracował jako dziennikarz w jednej z wojskowych gazet, a wkraczając do świata polityki nie pełnił nigdy stanowiska związanego z obronnością. Jest to duża różnica w porównaniu do Netanajhu, który był członkiem izraelskich sił specjalnych i walczył w wojnie na wyczerpanie (1967-1970) i wojnie Yom Kippur (1973 r.).

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Doceniasz moją pracę? Możesz postawić mi wirtualną kawę, klikając w przycisk obok.

TOMASZ RYDELEK

Autor, założyciel Pulsu Lewantu

Absolwent Uniwersytetu Łódzkiego (2019). Od 2018 r. prowadzi kolumnę poświęconą sprawom Bliskiego Wschodu w miesięczniku Układ Sił. W 2018 r. krótko współpracował z War History Online, jednym z największych portali zajmujących się tematyką historii wojskowości. Ostatecznie postanowił jednak poświęcić się własnym projektom, zakładając w 2018 r. bloga Puls Lewantu. Oprócz obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie interesuje się głównie historią brytyjskiego kolonializmu oraz nowożytnego Iraku.

Tomasz Rydelek

Absolwent Uniwersytetu Łódzkiego (2019). Od 2018 r. prowadzi kolumnę poświęconą sprawom Bliskiego Wschodu w miesięczniku Układ Sił. W 2018 r. krótko współpracował z War History Online, jednym z największych portali zajmujących się tematyką historii wojskowości. Ostatecznie postanowił jednak poświęcić się własnym projektom, zakładając w 2018 r. bloga Puls Lewantu. Oprócz obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie interesuje się głównie historią brytyjskiego kolonializmu oraz nowożytnego Iraku.

Archiwum

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Doceniasz moją pracę? Możesz postawić mi wirtualną kawę, klikając w przycisk obok.