Puls Lewantu – twoje źródło wiedzy o Bliskim Wschodzie

Blog poświęcony szeroko rozumianej tematyce Bliskiego Wschodu. Polityka, gospodarka, historia, społeczeństwo.

Est. 2018

Lwy Pandższiru. Wiceprezydent i syn legendarnego mudżahedina organizują opór przeciwko talibom

by | Aug 17, 2021 | Afganistan i 40 lat wojny, Bagdadzka Perspektywa, Bliski Wschód, Q | 0 comments

Od dwóch dni Kabul znajduje się pod kontrolą talibów. Jednak w Afganistanie nadal jest miejsce, gdzie ogień oporu nie zgasł. Tym miejscem jest dolina Pandższiru dokąd zbiegł wiceprezydent Amrullah Saleh. Towarzyszy mu Ahmad Massoud, syn legendarnego mudżahedina, Ahmada Szacha Massouda, zwanego lwem Pandższiru, który właśnie w tej dolinie przez lata walczył najpierw z radzieckimi żołnierzami, a potem z talibami. Młody Massoud chce iść w ślady swojego ojca i razem z Salehem zamieć dolinę Pandższiru w twierdzę, skąd będą kontynuować walkę przeciwko talibom.

Prezydent ucieka

Gdy w niedzielę, 15 sierpnia, talibowie znaleźli się na przedmieściach Kabulu, prezydent Ghani, wraz z torbami wypełnionymi pieniędzmi, uciekł samolotem z kraju. Pierwsze raporty na temat ucieczki Ghaniego, mówiły że razem z nim do Tadżykistanu udał się wiceprezydent Amrullah Saleh.

Saleh odnalazł się jednak już dzień później i to w zupełnie innym miejscu, w oddalonej o ok. 150 kilometrów od Kabulu dolinie Pandższiru. Przywitał go tutaj Ahmad Massoud, syn Ahmada Szacha (1953-2001), bohatera narodowego Afganistanu i jednego z najbardziej znanych afgańskich mudżahedinów.

Wkrótce pojawiły się informacje, że Saleh i Massoud mają przegrupowywać w dolinie Pandższiru niedobitki sił pro-rządowych i przygotowywać się do obrony doliny przed talibami.

Massoud i Saleh w dolinie Pandższiru (w tle portret Massouda, lwa Pandższiru)

Moim obowiązkiem jest walka o wolność Afgańczyków

Plotki o organizacji ruchu oporu szybko potwierdził sam Ahmad Massoud, który przesłał list otwarty do francuskiego magazynu La Règle du jeu (fr. Reguły Gry), prowadzonego przez Bernarda-Henriego Lévy’ego. List Massouda stanowi potwierdzenie wcześniejszych plotek o tym, że młody Massoud chce iść w ślady swojego ojca i kontynuować opór przeciwko Talibom. Poniżej fragmenty listu Massouda:

Afgańczycy, drodzy mudżahedini, przyjaciele wolności ze wszystkich zakątków świata, tyrania triumfuje w Afganistanie. Nasza Ojczyzna jest zakuwana w kajdany. Czy wszystko stracone? Nie. Po moim ojcu, dowódcy Massoudzie, naszym bohaterze narodowym, odziedziczyłem obowiązek, tym obowiązkiem jest walka o wolność Afgańczyków. (…)

Wzywamy wszystkich wolnych Afgańczyków, wszystkich którzy odrzucają kajdany poddaństwa, dołączcie do naszych bastionów w Pandższirze, ostatnim wolnym regionie naszej umęczonej Ojczyzny. (…) Do [naszych przyjaciół] we Francji, Europie, Ameryce, krajach arabskich i w innych częściach globu – do tych którzy pomagali nam w naszej walce o wolność, najpierw przeciwko ZSRR, a potem przeciwko Talibanowi, pytam: Czy Wy, nasi drodzy przyjaciele w wolności, pomożecie nam jeszcze raz, tak jak w przeszłość? Mimo zdradzenia nas przez część z was, nadal pokładamy w was wiarę.

My Afgańczycy znajdujemy się dzisiaj w sytuacji, w której znalazła się Europa w 1940 r. Klęska jest niemal totalna, a duch kolaboracji z Talibanen szerzy się wśród pokonanych (…) Tylko my stoimy na placu boju. I nigdy się nie poddamy. (…) Dziś myślę o tym co generał de Gaulle powiedział po rozbiciu francuskiej armii: Francja przegrała bitwę, ale nie wojnę. My, Afgańczycy nie przegraliśmy nawet bitwy, bo Kabul upadł bez walki.

Tutaj w Pandższirze, mudżahedini, młodzi i starzy chwycili za broń. (…) Razem napiszemy zapiszemy nową kartę w historii Afganistanu. To będzie nowy rozdział w wiecznej walce uciskanych przeciw tyranii.

Z bożą pomocą zwyciężymy.

Lwiątko Pandższiru

Ahmad Massoud nie jest przypadkowym człowiekiem, którego można by porównać do innych afgańskich watażków, którzy – jeszcze przed upadkiem Kabulu – zapowiadali walkę z Talibanem. Młody Massoud został wychowany w kulcie swojego ojca i pieczołowicie przygotowany do objęcia roli przywódcy ludności tadżyckiej w Afganistanie. Został wykształcony na Zachodzie, pobierając nauki w Royal Military Academy Sandhurst, King’s College oraz University of London. Przez lata spotykał się także z czołowymi europejskimi politykami. Nie zapomniał jednak o swoich korzeniach i posiada także rozległe kontakty zarówno z klanami Pandższiru, jak i różnymi wpływowymi osobami w Afganistanie.

Młody Massoud (32 l.) jest niezwykle podobny do swojego ojca, zarówno w sposobie bycia, jak i w wyglądzie – na niektórych zdjęciach ciężko wręcz ich odróżnić. Sława ojca otwiera mu wiele drzwi, tak w Afganistanie, jak i na świecie. Ciężko powiedzieć czy posiada duże zdolności wojskowe, jeśli jednak posiada chociaż część geniuszu strategicznego ojca, to Taliban może mieć problem.

Problem tym większy, że dolina Pandższiru jest idealnym terenem do obrony. W czasie inwazji ZSRR, radzieccy żołnierze przeprowadzili tutaj 12. operacji wymierzonych w mudżahedinów Massouda, jednak nigdy nie udało im się całkowicie rozbić jego sił. Podobne porażki w potyczkach z lwem Pandższiru ponosił Taliban w latach 90.

dolina Pandższiru, źródło: Homayon Khoram, ONZ, flickr.com

Saleh ogłasza się prezydentem

Duży wpływ na powodzenie oporu w Pandższirze może mieć obecność Saleha (byłego mudżahedina, który walczył pod rozkazami Massouda). W ostatnim oświadczeniu ogłosił on, że w związku z ucieczką Ghaniego, to on przejmuje funkcję prezydenta kraju (jest to zgodne z afgańską konstytucją). To podnosi legitymację Saleha i ułatwi obrońcom Pandższiru uzyskanie międzynarodowej pomocy – moim zdaniem Francja, Wielka Brytania i USA mogą zdecydować się na ciche wspieranie żołnierzy Massouda i Saleha (tak jak wspierano mudżahedinów w latach 80. przeciwko ZSRR).

Sytuacja w Afganistanie. Tylko dolina Pandższiru (zaznaczona kolorem żółtym) nie została jeszcze zajęta przez talibów, źródło: BBC

Niedobitki zmierzają do Pandższiru

Nie wiadomo ilu dokładnie żołnierzy ma pod sobą Massoud i Saleh. Talibowie ominęli dolinę Pandższiru, licząc że uda im się przejąc ją bez walki. Można spekulować, że jeszcze przed zbliżeniem się talibów do Kabulu w dolinie stacjonowało tutaj kilka tysięcy sił pro-rządowych.

Załoga doliny mogła zostać wzmocniona także w momencie gdy Talibowie zbliżyli się do Kabulu od południa i wschodu. Gdy pierwsze oddziały talibów, wkraczały do stolicy, nadal istniała możliwość ewakuacji do oddalonej tylko o ok. 150 km doliny Pandższiru.

Dzisiaj pojawiły się informacje, że w odpowiedzi na odezwę Massouda do narodu, do Pandższiru zaczęły zmierzać oddziały afgańskich komandosów, tj. najlepiej wyszkolonych i najbardziej patriotycznie nastawionych oddziałów afgańskiej armii.

Prognostyk

Decyzja Massouda i Saleha o kontynuowaniu oporu nie jest wcale głupim posunięciem. Obecnie talibowie przerzucają większość swoich sił do Kabulu, próbując zapanować nad sytuacją w niemal 5-milionowym mieście. Zanim talibowie będą w stanie zebrać dostateczne siły do ataku na dolinę Pandższiru może minąć nawet kilka tygodni. W tym czasie do Pandższiru mogą dotrzeć setki, jeśli nie tysiące, maruderów z różnych rozbitych oddziałów pro-rządowych. Massoud może zająć się ich reorganizacją, a Saleh uzyskiwaniem międzynarodowego poparcia dla swojej walki. Wielkimi krokami zbliża się także zima, która – jak pokazują doświadczenia radzieckie – bardzo utrudnia operowanie w dolinie Pandższiru.

Szanse lwów Pandższiru są tym większe, że ich celem (przynajmniej początkowo) nie jest odbijanie całego kraju. Ich celem jest tylko obrona doliny Pandższiru i liczenie na szczęśliwy obrót wydarzeń np. konflikt między rożnymi frakcjami talibów, wybuchy społecznego niezadowolenia w różnych częściach kraju – wydarzenia, które pozwolą Massoudowi i Salehowi wyjście poza dolinę Pandższiru i budowę nowego Sojuszu Północnego.

Pytanie jednak czy Saleh nie chce w pewnym stopniu wykorzystać Massouda i poprzez budowanie iluzji ruchu oporu w Pandższirze wymóc na talibach jakiś udział w nowym rządzie. Nie wiadomo także czy nawet jeśli intencje Saleha i Massouda są szczere, to czy uda im się zorganizować obronę doliny Pandższiru – w przypadku walk geografia będzie po ich stronie, ale talibowie mają obecnie masę amerykańskiego sprzętu i wielu zaprawionych w walce fanatycznych bojowników.

Sytuacja w Pandżsirze może potoczyć się w różny sposób. Upadek rządu w Kabulu w dwa tygodnie pokazuje, że afgański konflikt jest nieobliczalnym. Massoud i Saleh mogą faktycznie stworzyć nowy Sojusz Północy, mogą polec w walce, a może wszystko to tylko maskarada i chcą wynegocjować jak najlepsze warunki poddania się talibom.

Nie wiem jak potoczą się losy Massouda i Saleha, ale jedno jest pewne. Ta wojna jeszcze nie dobiegła końca.

_________________________
Chcesz pomóc w rozwoju “Pulsu Lewantu”? Możesz zostać Patronem Bloga w serwisie Patronite i uzyskać dostęp do cotygodniowych przeglądów prasy, wczesny dostęp do moich artykułów i wiele więcej.
– Patronite: https://patronite.pl/PulsLewantu
– PayPal: paypal.me/PulsLewantu

Dołącz do Patronów bloga!

Dołącz do grona Patronów bloga i uzyskaj dostęp Strefy dla Patronów. W każdy weekend na biurkach moich Patronów pojawia się przegląd prasy, czyli podsumowanie najważniejszych wydarzeń na Bliskim Wschodzie w minionym tygodniu. Patroni otrzymują także wczesny dostęp do wszystkich treści przeze mnie tworzonych. Na Facebooku istnieje specjalna grupa dyskusyjna dla Patronów Pulsu Lewantu, gdzie wstawiam zakulisowe materiały oraz organizuję tzw. “Wolne Czwartki” (Q&A).

TOMASZ RYDELEK

TOMASZ RYDELEK

Autor, założyciel Pulsu Lewantu

Absolwent prawa na WPiA Uniwersytetu Łódzkiego (2019). Od 2018 r. prowadzi kolumnę poświęconą sprawom Bliskiego Wschodu w miesięczniku Układ Sił. W 2018 r. krótko współpracował z War History Online, jednym z największych portali zajmujących się tematyką historii wojskowości. Ostatecznie postanowił jednak poświęcić się własnym projektom, zakładając w 2018 r. bloga Puls Lewantu. Oprócz obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie interesuje się głównie historią brytyjskiego kolonializmu oraz nowożytnego Iraku.

Tomasz Rydelek

Absolwent prawa na WPiA Uniwersytetu Łódzkiego (2019). Od 2018 r. prowadzi kolumnę poświęconą sprawom Bliskiego Wschodu w miesięczniku Układ Sił. W 2018 r. krótko współpracował z War History Online, jednym z największych portali zajmujących się tematyką historii wojskowości. Ostatecznie postanowił jednak poświęcić się własnym projektom, zakładając w 2018 r. bloga Puls Lewantu. Oprócz obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie interesuje się głównie historią brytyjskiego kolonializmu oraz nowożytnego Iraku.

Archiwum

Dołącz do ummy (arab. wspólnota) budującej Puls Lewantu i zyskaj dostęp do wielu korzyści: zamknięta grupa na FB, cotygodniowe przeglądy prasy, sesje Q&A, wczesny dostęp do artykułów i wiele więcej. Szczegóły w linku poniżej.