Puls Lewantu – twoje źródło wiedzy o Bliskim Wschodzie

Blog poświęcony szeroko rozumianej tematyce Bliskiego Wschodu. Polityka, gospodarka, historia, społeczeństwo.

Est. 2018

Anatomia Irackiej Rewolucji

by | Dec 23, 2019 | Bagdadzka Perspektywa, Bliski Wschód, Q | 0 comments

Od początku października na południu Iraku trwają ogromne protesty antyrządowe. W Bagdadzie centralny plac Tahrir okupowany jest przez protestantów. Siły bezpieczeństwa bezskutecznie próbowały spacyfikować protesty (także przy użyciu ostrej amunicji), jednak te próby doprowadziły tylko do eskalacji protestów. 1 grudnia premier Adil Abd al-Mahdi podał się do dymisji, jednak nawet to nie zadowoliło Irakijczyków, którzy zapowiedzieli że pozostaną na ulicach. Wiele osób chciałoby postrzegać trwające protesty jako anty-irański zryw, jednak faktyczne przyczyny niezadowolenia są dużo bardziej skomplikowane i mają przede wszystkim podłoże społeczno-gospodarcze. Nic tak bardzo nie podsyca nastrojów społecznych w Iraku jak fatalny stan gospodarki, wysokie bezrobocie i najwyższy w regionie przyrost naturalny. Czynniki te odbijają się w największym stopniu na sytuacji osób poniżej 30. roku życia, które stanowią 55,9% populacji – to właśnie oni stali się siłą napędową irackiej rewolucji.

Niniejszy tekst jest drugą częścią 45-stronicowej publikacji pt. “Anatomia Irackiej Rewolucji”, która poświęcona jest nie tylko obecnym protestom w Iraku, ale także wielu problemom społeczno-gospodarczym i politycznym tego kraju m.in. powszechnej korupcji, która rok w rok prowadzi do defraudacji 1/4 środków publicznych, wpływom irańskim, rywalizacji między szyickimi duchownymi z Iraku i Iranu, czy postawie Muktady Sadra wobec protestów. Już teraz możesz jednak przeczytać całą publikację całkowicie za darmo, wchodząc w zakładkę “Publikacje”.

Demografia

Ok. 55,9% ludności Iraku (ok. 24 mln osób) stanowią osoby poniżej 30. roku życia – jest to najwyższy, po Jemenie, wynik na całym Bliskim Wschodzie. Ponadto Irak posiada jedną z najniższych median wieku w regionie – 20,4 lat, co bardziej przypomina sytuację na Czarnym Lądzie (19 lat) niż np. w sąsiedniej Syrii (24 lata), Arabii Saudyjskiej (27,6 lat), czy Iranie (31,3 lat). „Gorsza” sytuacja występuje tylko w Jemenie, gdzie mediana wieku wynosi 20,1 lat.

Duży odsetek młodej ludności to stan, do którego dąży wiele państw na świecie. Jednak państwa te potrzebują młodych osób ze względu na potrzeby krajowych gospodarek, które cierpią z powodu braku rąk do pracy. Natomiast sytuacja w Iraku jest zgoła odmienna. Iracka gospodarka oparta jest bowiem niemal wyłącznie na sektorze naftowym (to właśnie stąd w 2017 r., wg danych IMF, pochodziło aż 89% wpływów do budżetu państwa). Sektor naftowy w obecnych czasach nie potrzebuje dużych nakładów pracy, lecz opiera się przede wszystkim na wykwalifikowanych specjalistach. Pozostałe sektory irackiej gospodarki są stosunkowo małe i także nie wykazują znaczącego zapotrzebowania na duże liczby pracowników.

Tymczasem rok w rok w Iraku przybywa ok. 900 tys. – 1 mln nowych obywateli, a 500 tys. osób wkracza na rynek pracy. Krajowa gospodarka jest zbyt mała, aby zapewnić wszystkim tym osobom zatrudnienie i godziwą płacę – zwłaszcza, że w ostatnim czasie ceny ropy są dużo niższe niż jeszcze 5 lat temu. W efekcie aż 23% Irakijczyków żyje poniżej granicy ubóstwa. Irak, opierając swoją gospodarkę na eksporcie ropy naftowej, stał się de facto zakładnikiem cen tego surowca. Zacznijmy jednak od początku.

Irak.jpg
Przyrost naturalny na bliskim wschodzie (2018-2019, U.S. Census)

Naftowe eldorado

Post-saddamowski Irak cierpi na specyficzną wersję choroby holenderskiej, co związane jest z realiami, w których kształtowała się ta młoda Republika – tj. wysokich cen ropy naftowej, oscylujących przez większość lat 2003-2014 w okolicach 100 dolarów za baryłkę.

Była to wyjątkowa sytuacja, bo w latach 90. cena ropy naftowej tylko okazjonalnie przekraczała próg 50 dolarów za baryłkę. Po amerykańskiej inwazji na Irak w 2003 r. cena wystrzeliła w górę i już w styczniu 2005r., gdy Ibrahim al-Dżafari został pierwszym demokratycznie wybranym premierem młodej Republiki, cena ropy naftowej dobijała już do 70 dolarów za baryłkę, a we wrześniu 2007 r. do 100 dolarów i na takim poziomie utrzymywała się do końcówki 2014 r.

W ten sposób inwestowanie w przemysł naftowy i zwiększanie wydobycia ropy naftowej stało się naturalną polityką uprawianą przez każdą ekipę rządzącą Irakiem po 2005 r. Wpływy z eksportu ropy naftowej stale oscylowały w okolicach 90% dochodów budżetu państwa, przez co rządzący przywiązywali bardzo małą uwagę do innych sektorów gospodarki. Dzięki pomocy zagranicznych kontraktorów Irak nie tylko doprowadził do przywrócenia poziomów wydobycia ropy sprzed wojny iracko-irańskiej, ale także osiągnął, w sierpniu 2019 r., historyczny rekord wydobycia – ok. 4,88 mln baryłek dziennie.

Jednak – m.in. ze względu na powszechną korupcję – większość mieszkańców Iraku skorzystała z „naftowego bogactwa” w bardzo ograniczonym zakresie.

Irak1.jpg
Ceny ropy naftowej (w dolarach) oraz wydobycie ropy w Iraku (w mln baryłek), opracowanie własne na podstawie danych EIA

Łapówkarstwo

Irak jest jednym z najbardziej skorumpowanych państw na świecie – wg rankingu Transparency International z 2018 r. zajął on 168 miejsce na 180 możliwych. W celu walki z korupcją powołano w 2004 r. nawet specjalny organ – Komisję Integralności. W 2014 r. Komisja szacowała, że od obalenia Saddama Husajna w 2003 r. rządzący Irakiem zdefraudowali ok. 330 mld dolarów (ogromna liczba biorąc pod uwagę ówczesne wpływy do budżetu). Jednak to zapewne tylko wierzchołek góry lodowej, gdyż wspomniany raport Komisji został sporządzony za czasów rządów premiera Nuriego al-Malikiego (2006-2014), które słynęły z licznych defraudacji, sukcesywnie „zamiatanych pod dywan” – w 2007 r. doszło nawet do tego, że szef Komisji, Hamza al-Radhi, podał się do dymisji i uciekł do USA (gdzie przyznano mu azyl), gdy Maliki miał zagrozić mu śmiercią.

Gdy w 2014 r. fotel premiera objął Hajdar al-Abadi rozpoczęto jedną z największych antykorupcyjnych kampanii w historii kraju. Śledztwa Komisji Integralności ujawniły wiele naruszeń, których dopuszczono się za rządów Malikiego. Okazało się m.in., że na listach płac w armii od 2007 r. widniało ponad 50 000 osób, które de facto nigdy nie służyły w wojsku, lecz cały czas pobierały żołd. W 2015 r. szerokim echem odbiły się także słowa rzecznika Komisji, Adila Nouriego, który stwierdził że podczas ośmioletnich rządów Malikiego, zdefraudowano niemal 500 miliardów dolarów – liczba ta najprawdopodobniej była zawyżona, jednak dobrze pokazuje do jakich „tajemnic” Komisja mogłaby dojść, gdyby pozwolono jej działać w sposób nieskrępowany, co jednak nigdy nie nastąpiło.

„Antykorupcyjna krucjata” Abadiego zakończyła się fiaskiem, gdyż premier nie chciał wysuwać oskarżeń wobec Malikiego i jego bliskich współpracowników – Maliki, tak jak Abadi, pochodził z jednej partii, Zew Islamu. Wysunięcie bezpośrednich oskarżeń wobec Malikiego uderzyłoby także w zaplecze polityczne Abadiego. Mimo inicjatyw podejmowanych przez rząd Abadiego, Irak nadal pozostaje jednym z najbardziej skorumpowanych krajów na świecie – wg badań z 2018 r. szacuje się, że aż 1/4 środków publicznych jest defraudowana.

Irak2.jpg
Premierzy Maliki i Abadi, źródło: U.S. Air Force i U.S. DoS, Domena Publiczna

Na państwowej posadzie

Główną grupą, która wzbogaciła się dzięki wysokim wpływom z eksportu ropy naftowej byli – obok skorumpowanych polityków – przede wszystkim pracownicy sektora publicznego.

W post-saddamowsim Iraku państwowe instytucje nie są traktowane jako aparat potrzebny do sprawnego funkcjonowania państwa, lecz przede wszystkim jako wielkie molochy, gromadzące stronników poszczególnych partii politycznych. Co prawda do takich sytuacji dochodziło już za czasów Saddama, gdy urzędników dobierano ze względu na przynależność do partii Baas, jednak to władze „demokratycznej” Republiki doprowadziły ten proceder do patologicznych rozmiarów. Było to tym łatwiejsze, że w Iraku większość stanowisk przydzielanych jest na podstawie specjalnego klucza zwanego „muhasasa ta’ifia” (arab. system sekciarskich nominacji), który ma na celu zapewnienie równej reprezentacji poszczególnych grup etniczno-religijnych.

Ten specyficzny system patronacki doprowadził do niewyobrażalnego wzrostu zatrudnienia w państwowych instytucjach. W latach 2003-2015 zatrudnienie w administracji publicznej zwiększyło się o 200% – do 3 mln urzędników. W tym samym okresie udział płac urzędniczych w wydatkach państwa wzrósł z 7% do 40% – dla zobrazowania, w Polsce ten odsetek wynosi 12%. Według raportu Ministerstwa Planowania z 2013 r. aż 71% irackiej siły roboczej (tj. ok. 6 mln osób) zatrudnionych było w sektorze publicznym.

Irak3.png
Irakijczycy przy betoniarce, roboty w prowincji Al-Kadisijja, źródło: U.S. Army

Krach

System ten, mimo że patologiczny, działał względnie “dobrze” do momentu, gdy ceny ropy naftowej utrzymywały się na wysokim poziomie – czyli do IV kwartału 2014 r. Gdy ceny tego surowca zaczęły spadać gospodarka Iraku zatrzęsła się w posadach.

Jeszcze w styczniu 2014 r. cena za baryłkę ropy wynosiła ok. 100 dolarów, lecz już rok później, w styczniu 2015 r., spadła do zaledwie 50 dolarów. Rząd, aby ratować sytuację, w latach 2015-2016 „wpompował” w gospodarkę blisko 19 miliardów dolarów (tj. ok. 28% swoich rezerw walutowych).

Problemy gospodarcze nie były jedynym wyzwaniem, z którym przyszło zmierzyć się władzom w Bagdadzie, bo to właśnie na lata 2014-2016 przypadł okres najintensywniejszych walk z samozwańczym Kalifatem, które pochłonęły kolejne miliardy dolarów, dokonując niewyobrażalnego drenażu kasy państwowej.

Wszystko to doprowadziło do tego, że od 2013 r. do 2017 r. zadłużenie Iraku niemal się podwoiło – z 74 miliardów dolarów do 122 miliardów. Jednocześnie kraj zaczął potrzebować bajońskich sum pieniędzy na odbudowę ze zniszczeń wojennych. W 2018 r. koszty odbudowy oszacowano na ok. 88 miliardów dolarów. Iraccy dyplomaci podjęli ogromny wysiłek w celu przekonania zagranicznych inwestorów do wzięcia udziału w tym wielkim przedsięwzięciu, jednak odnieśli tylko połowiczny sukces – na konferencji w Kuwejcie (2018 r.) Irakowi obiecano zaledwie 30 miliardów dolarów – ciężko się dziwić, chociażby ze względu na powszechną korupcję, dalszą niestabilność kraju i wpływy irańskie.

Są to jednak tylko obietnice. Póki co Bagdad nie otrzymał jeszcze całości tych pieniędzy, a możliwe że niektórych transzy w ogóle nie otrzyma np. największy udział w odbudowie miała mieć Turcja (5 mld dolarów), jednak biorąc pod uwagę własne problemy gospodarcze Ankary, można mieć uzasadnione wątpliwości co do płynności finansowej tego kraju.

Irak4.png
Meczet Umm al-Qura w Bagdadzie, źródło: SPC Jeffrey Allan Backowski II, Domena Publiczna

Kryzys z 2014 r. odbił się najbardziej na sytuacji młodych Irakijczyków poniżej 30 roku życia. Chcąc ratować państwowe finanse premier Abadi w 2016 r. zakazał tworzenia nowych stanowisk pracy w państwowych instytucjach. W ten sposób wielkie masy młodych ludzi, często wykształconych, zostały pozbawione niemal jakichkolwiek perspektyw. Gdzie mieli się podziać? Iść do sektora prywatnego, który niemal w ogóle nie istnieje? W rezultacie bezrobocie wśród osób młodych (15-24 lata) wzrosło do 36%, co stanowi ogromną dysproporcję w stosunku do ogólnego poziomu bezrobocia w Iraku, który wynosi 16% – osoby mające 15-24 lata odpowiadają za ok. 20% populacji. Nic też dziwnego, że wznowienie naborów w sektorze publicznym było jednym z żądań protestujących w Basrze w 2018 r., i motyw ten przewija się także w trwających właśnie demonstracjach.

Terra incognita

Nikt nie wie jak kryzyz z 2014 r. i walki z Kalifatem odbiły się na światopoglądzie młodych Irakijczyków. Przed 2014 r. przeprowadzono wiele badań, które wskazywały że Irakijczycy – o ile pozostawali raczej nieufni wobec nowych “demokratycznych” instytucji – to jednocześnie wyrażali duże zainteresowanie udziałem w życiu politycznym i osiąganiu swoich celów politycznych na drodze demokratycznej. Zdawało się, że te młode osoby zasięją w Iraku ziarno społeczeństwa obywatelskiego. Jednak 2014 r. wywrócił wszystko do góry nogami. Obecnie młode pokolenie Irakijczyków pozostaje dla badaczy zupełną zagadką.

Pewnym jednak sygnałem, czego możemy się spodziewać, były wybory parlamentarne z 2018 r. Do urn wyborczych poszło zaledwie 44% uprawnionych. Był to najgorszy wynik od czasu obalenia Saddama Husajna w 2003 r. Część osób uzasadniała ten słaby wynik obawami Irakijczyków przed atakami bombowymi Kalifatu na komisje wyborcze i niechęcią Sunnitów do wzięcia udziału w głosowaniu. Jednak szczegółowe dane nie potwierdzają tych hipotez.

Lokale wyborcze były świetnie zabezpieczone i nie doszło do żadnego ataku. Ponadto różnica między frekwencją w prowincjach sunnickich i szyickich nie była aż tak znacząca jak mogłoby się to wydawać. Mało tego najwyższą frekwencję zanotowano właśnie na terenach sunnickich – w prowincji Niniwa (53%). Najmniej osób zagłosowało natomiast w stolicy – Bagdadzie (33%).

Niektórzy sugerują, że niska frekwencja spowodowana była właśnie przez uprawnionych do głosowania poniżej 30. roku życia, którzy mieli rzekomo najrzadziej – ze wszystkich grup wiekowych – brać udział w wyborach. Niestety w oficjalnych danych wyborczych nie uwzględniono podziału wyborców na grupy wiekowe, a tym samym weryfikacja tej hipotezy jest niezwykle trudna.

Irak5.png
Bagdad, źródło: Robert Smith, Domena Publiczna

Siła napędowa rewolucji

W dyskusji o motywach irackiej rewolucji nie można pomijać motywów politycznych (tj. głównie wpływu Iranu na sprawy wewnętrzne Iraku), jednak należy pamiętać że motywy te – dla samych protestujących – mają charakter drugorzędny. To problemy społeczno-gospodarcze legły u podstaw protestów w Basrze w 2018 r., jak i tegorocznych demonstracji. Do czasu, aż problemy te nie zostaną rozwiązane przez Irak będą przetaczały się kolejne fale protestów – niezależnie od tego czy w Bagdadzie będzie zasiadała opcja pro-amerykańska, pro-irańska, czy też stronnicy „trzeciej drogi”.

Niestety wygląda na to, że rządzący nie są zainteresowani gruntownym rozwiązaniem problemów toczących iracką gospodarkę. Zamiast tego obywatelom oferowane są iluzoryczne „reformy” takie jak np. dymisja premiera Mahdiego, który de facto – jako kompromisowy kandydat Muktady as-Sadra i Hadiego al-Amiriego, niedysponujący własnym zapleczem politycznym, posiadał tylko iluzoryczny wpływ na sytuację w kraju.

Lekceważenie protestujących jest najgorszą z możliwych opcji, gdyż problemy gospodarcze nie znikną, lecz – w związku z wysokim przyrostem naturalnym (2,48%) – będą się tylko pogłębiać. Według szacunków amerykańskiej administracji do 2030 r. populacja Iraku powiększy się o kolejne 12 mln osób (do 53 mln), a odsetek osób poniżej 30. roku życia wzrośnie o 6% (do 61,9%). Jeśli obecne protesty zakończą się fiaskiem, te osoby będą gwarantem, że płomień rewolucji nie zgaśnie.

KONIEC CZĘŚCI DRUGIEJ (Z TRZECH)

CAŁOŚĆ PUBLIKACJI – KLIK

Dołącz do Patronów bloga!

Dołącz do grona Patronów bloga i uzyskaj dostęp Strefy dla Patronów. W każdy weekend na biurkach moich Patronów pojawia się przegląd prasy, czyli podsumowanie najważniejszych wydarzeń na Bliskim Wschodzie w minionym tygodniu. Patroni otrzymują także wczesny dostęp do wszystkich treści przeze mnie tworzonych. Na Facebooku istnieje specjalna grupa dyskusyjna dla Patronów Pulsu Lewantu, gdzie wstawiam zakulisowe materiały oraz organizuję tzw. “Wolne Czwartki”.

TOMASZ RYDELEK

TOMASZ RYDELEK

Autor, założyciel Pulsu Lewantu

Absolwent prawa na WPiA Uniwersytetu Łódzkiego (2019). Od 2018 r. prowadzi kolumnę poświęconą sprawom Bliskiego Wschodu w miesięczniku Układ Sił. W 2018 r. krótko współpracował z War History Online, jednym z największych portali zajmujących się tematyką historii wojskowości. Ostatecznie postanowił jednak poświęcić się własnym projektom, zakładając w 2018 r. bloga Puls Lewantu. Oprócz obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie interesuje się głównie historią brytyjskiego kolonializmu oraz nowożytnego Iraku.

Tomasz Rydelek

Absolwent prawa na WPiA Uniwersytetu Łódzkiego (2019). Od 2018 r. prowadzi kolumnę poświęconą sprawom Bliskiego Wschodu w miesięczniku Układ Sił. W 2018 r. krótko współpracował z War History Online, jednym z największych portali zajmujących się tematyką historii wojskowości. Ostatecznie postanowił jednak poświęcić się własnym projektom, zakładając w 2018 r. bloga Puls Lewantu. Oprócz obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie interesuje się głównie historią brytyjskiego kolonializmu oraz nowożytnego Iraku.

Archiwum

error: Nie tym razem, Michale! Ta zawartość jest chroniona!